poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #68 „Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku” Bożena Aksamit



Na tę książkę skusiłam się z dwóch powodów: przede wszystkim autorka. Reporterka. Bardzo byłam ciekawa jak sobie poradziła z tak obszernym tematem. I drugi powód to sam statek. Legenda.




Bożena Aksamit – ukończyła oceanografię fizyczną na Uniwersytecie Gdańskim. Pracowała w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Potem była grafikiem w „Głosie Wybrzeża”. Aż w końcu trafiła do „Gazety Wyborczej”, gdzie została reporterką. Jaka sama mówi:
Najtrudniejsze w zawodzie dziennikarza jest mierzenie się z ogromnym napięciem emocjonalnym. Niełatwo rozmawia się o bolesnych sprawach z zupełnie obcymi ludźmi, a mnie interesuje człowiek wrzucony w wir historii.

Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku to 33-letnia historia jednego z dwóch wielkich, polskich rejsowców. To reportaż poparty unikalnymi zdjęciami nie tylko z wnętrz statku, ale również załogi i znamienitych osób, które niejednokrotnie udawały się w daleki rejs.

160 metrów długości i niemal 22 metry szerokości. Sześć pokładów. Olbrzym.

Lucky Ship (Szczęśliwy Statek), tak był nazywany Batory. W czasie wojennej zawieruchy pływał w konwoju. Zawsze szczęśliwie dobijał do celu.

A na swoich pokładach gościł Hankę Ordonównę, Arkadego Fiedlera, Adolfa Dymszę, Stanisława Dygata z Kaliną Jędrusik, Wojciecha Kossaka…

Ten reportaż jest rysem biograficznym bez skandali, bez wielkich „atrakcji”. Autorka napisała historię Batorego nie upiększając faktów. A przede wszystkim napisała o ludziach, którzy tworzyli sławę i potęgę transatlantyku.

Polecam tę książkę tym, którzy chcą poznać prawdziwą historię Batorego.





sobota, 27 sierpnia 2016

O Bosonogiej...


Gdyby żyła, dzisiaj obchodziłaby 75. urodziny.




O Cesarii Evorze pisałam, kiedy odeszła, na moim drugim blogu tu.

Nazywana była Bosonogą Divą z Wysp Zielonego Przylądka. 

Urzekała głosem i niezwykłą charyzmą. Śpiewała od zawsze. Najpierw w tawernach i klubach.  Aż na koncercie w Portugalii, w 1986 roku, dostrzegł jej olbrzymi talent Jose de Silva. Wtedy poznał ją świat.

Śpiewała pieśni przepełnione melancholią i tęsknotą. Śpiewała o biedzie i o trudach dnia codziennego. 

Jej album z 1992 roku zatytułowany Miss Perfumado zdobył ogromną popularność oraz status złotej płyty.




 Dzięki tej płycie Evora została uznana za muzyczne odkrycie lat dziewięćdziesiątych.

Jej międzynarodowa kariera trwała dwanaście lat. W tym czasie nagrała kilkanaście albumów. Ostatni - Nha Sentimento - został nagrany w 1999 roku.




Nagrała wiele duetów (w 2009 roku ukazał się album).







Niezaprzeczalnie Cesaria Evora była jedną z gwiazd muzyki światowej.


piątek, 26 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #67 "Takie rzeczy tylko z mężem" Agata Przybyłek





Agata Przybyłek - jak sama mówi: Piszę o życiu. Czasem takim widzianym przez różowe okulary, a czasem tym pełnym bólu i cierpienia.

Powieść Takie rzeczy tylko z mężem jest Jej czwartą książką.

Zuzanna jest od czterech lata szczęśliwą-nieszczęśliwą małżonką. A właściwie to tą małżonką bywa. Jej ślubny miast poświęcać czas żonie i czteroletniemu, rezolutnemu synowi, woli biegać z wykrywaczem metali po okolicznych miejscach nieodkrytych i szukać skarbów.

Nasza bohaterka postanawia "odzyskać" męża.

Przy tej lekturze nie sposób jest się nudzić. Szybka akcja, nierzadko zaskakujące zwroty sytuacji, przekomiczne postacie (jak choćby czteroletni syn bohaterki powieści) i zabawne dialogi. To wszystko sprawia, że książkę czyta się szybko. 

Autorka bardzo wyraźnie nakreśliła charaktery bohaterów z ich zaletami ale i z przywarami.

I choć pokazuje w powieści zwykłe, szare dni, to nie sposób nie uśmiechnąć się podczas tej lektury.

Lekka powieść obyczajowa, którą polecam nie tylko na letnie dni. :-)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Meryl i straszna śpiewaczka

O tym, że Meryl Streep darzę ogromną sympatią od wielu, wielu lat, chyba już wspominałam tutaj.

I o Niej oraz o jej niemałym dorobku filmowym opowiem w osobnym poście. Dzisiaj o najnowszym filmie z Jej udziałem.

Czy pamiętacie genialny spektakl teatralny w reżyserii Andrzeja Domalika zatytułowany Boska? Tam tytułową rolę zagrała wspaniale Krystyna Janda.




A kilka dni temu miał u nas premierę film Boska Florence, wyreżyserowany przez Stephena Frears'a. Tu rolę tytułową gra, ponoć fantastycznie, Meryl Streep.




Zarówno w sztuce jak i w filmie przedstawiona jest postać słynnej-niesłynnej Florence Foster Jenkins, diwy operowej, która śpiewając fałszowała jak mało kto, a jednak publiczność tłumnie przybywała na jej występy.

Ona na pewno kochała to, co robiła. Publiczność kochała ją (albo też jej pieniądze, które śpiewaczka dostała w spadku po ojcu, potem po matce).

I tylko wciąż zastanawia mnie czy ludzie ją otaczający akceptowali jej "fanaberie" z sympatii czy z litości.

Na pewno film jest wart obejrzenia, choćby ze względu na obsadę. Jak już wspomniałam, Florence gra Meryl Streep. Jej menedżera, o którym śpiewaczka zwykła mówić "mąż" gra Hugh Grant.

Na koniec dla porównania: arcytrudna aria Der hölle Rache kocht in meinem Herzen (Piekielna zemsta kipi w moim sercu) Mozarta
opery Czarodziejski flet:

Najpierw w wykonaniu Florence Foster Jenkins,"sopranu koloraturowego" (jak o swoim głosie zwykła mawiać Florence):




A teraz ta sama aria w wykonaniu Eddy Moser - niemieckiej śpiewaczki operowej, słynącej z właśnie sopranu koloraturowego, tak pięknie rozbrzmiewającego u Mozarta:


 


piątek, 19 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #66 "Nieboszczyk wędrowny" Małgorzata J. Kursa

Uwaga! Ta książka powoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu!


To moja druga przygoda z twórczością Pani Małgorzaty J. Kursy (pierwszą była "Babska misja", o której pisałam tu.)

Do Marylki i Sławka uśmiechnęło się szczęście gdy w dość osobliwych okolicznościach stali się właścicielami apteki. Świeżo upieczeni farmaceuci sądzą, że jest to początek ich spokojnego i bezstresowego życia. Jakże się mylą… Ich szczęście szybko zostaje zakłócone przez wędrującego trupa… A taki trup to nie lada kłopot dla policji, nie mówiąc już o właścicielach posesji, które odwiedza ciało. Co gorsza, w cały ten pasztet wmieszał się wielki czarny kocur obronny o imieniu Belzebub.

Po raz drugi się nie zawiodłam. Świetna, dopracowana w każdym calu, lekka choć z humorem naprawdę czarnym, komedia kryminalna. Trup nie ściele się gęsto, bo jest jeden, ale za to jaki!

Przeuroczy główni bohaterowie: gadatliwa Marylka i Sławek, jej małżonek, mężczyzna o żelaznych nerwach i anielskiej cierpliwości sprawiają, że cała historia jest uroczo zagmatwana.

Kapitalna zabawa dla czytelników płci obojga. Gorąco polecam.


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #65 „Habbatum” Augusta Docher


Druga część powieści dla młodzieży z serii Wędrowcy.




O pierwszej części - Eperu pisałam tutaj.

Anna budzi się uwięziona w sterylnym pomieszczeniu. Nie wie, gdzie się znajduje i z jakiego powodu jest przetrzymywana. Wie tylko, że uwięziła ją osoba, której ufała - jej nauczycielka Dorothy. Okazuje się ona jedną z plemienia Habbatum, wrogiego wobec ludzi spod znaku Eperu, takich jak Anna i jej ukochany Leo. Dorothy prowadzi skomplikowaną grę i jest podstępną, zdolną do wszystkiego przeciwniczką. ma swoje porachunki z Leo. Życie anny narażone jest na niebezpieczeństwo.

Niewątpliwie w drugiej części powieść nabiera tempa. Autorka zapewnia wybuchową mieszankę uczuć: od śmiechu, przez zaskoczenie, czasem strach aż po oddech wytchnienia. Choć, na krótko. To mogę obiecać.

A skoro już o śmiechu mowa...

Zaczęłam wyjmować rzeczy z tych wszystkich walizek przy nieocenionej pomocy mojego (...). Przy puchowej kurtce prawie umarł, przewrócił się na ziemię i trzy minuty po prostu płakał ze śmiechu. No cóż, nie pomyślałyśmy z mamą, że w styczniu w Los Angeles, w środku słonecznej Kalifornii, moja pierzynka (...) może posłużyć jedynie jako materac do spania lub inkubator dla kurzych jaj, o ile tam ktoś hoduje kury. (str. 242)

Habbatum to powieść, gdzie wszyscy bohaterowie są nakreśleni wyraźną kreską. Mają charaktery, mają swoje słabości, mają zalety. Są ludzcy.

Jest Habbatum zdecydowanie lepiej napisane niż Eperu. Wątki są ciekawsze, lepiej poprowadzone poprzez przeplatającą się niezwykle ciekawą narrację głównych bohaterów powieści: Annę i Leo. Dialogi są prawdziwsze i bardziej „żywe”.

I chociaż Augusta Docher w jednym akapicie opisując relacje dwojga ludzi „rozpędziła” swoją wyobraźnię i powiało romansidłem...

Stali tam, na końcu korytarza: ona i on, i trzymali się za ręce. Oboje piękni jak marzenie. Jeszcze nie widziałam tak powalającej urodą kobiety. Wysoka, szczupła, śniada, z czarnymi sięgającymi talii włosami, lśniącymi jak skrzydło kruka, z oczami w kształcie migdałów ocienionymi wachlarzem czarnych rzęs, z malinowymi ustami pełnymi skrywanych tajemnic. (str. 269)

... To muszę stwierdzić, że jestem pełna podziwu dla rozwoju kunsztu pisarskiego Autorki.

Polecając obie dotychczas wydane części Wędrowców, wyczekuję trzeciej (mam nadzieję, że nie ostatniej) - zatytułowanej Batawe.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu BIS.





czwartek, 11 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #64 "Do niewidzenia, do niejutra" Joanna Bartoń





Joanna Bartoń - pisać chciała od zawsze. Już w przedszkolu obiecała, że kiedyś zostanie Hansą Christianą Anderseną. Urodzona w Lublinie, mieszkanka Wrocławia, chwilowo przebywa w Wielkiej Brytanii. Była psychologiem, pracownikiem naukowym, analitykiem-statystykiem.

Do niewidzenia, do niejutra jest Jej debiutem literackim.

Kobieta, mężczyzna, dwupokojowe mieszkanie, jedna doba – można by rzec: mocno ograniczona czasem i przestrzenią akcja. I byłaby to nawet prawda, gdyby bohaterowie, opowiadając siebie, raz po raz tych granic nie przekraczali. Gdyby autorka przez tytuł – a bohaterka przez próbę naśladowania Zbyszka Cybulskiego – nie nawiązywała do pewnego stylu życia, pewnych tęsknot tamtych czasów, budując przy tym sarkastyczny obraz współczesnych relacji damsko-męskich, odsłaniając mechanizmy i przyczyny dzisiejszych gier.



Dążenie do nieistnienia. To motyw przewodni tej wspaniałej książki. A wszystko oparte jest wszechogarniającym strachu. Strachu, przede wszystkim, przed miłością i odrzuceniem.

To nie jest zwykła powieść o miłości. Nie jest to też zwykły romans. To jest wysublimowany portret dwojga ludzi.

Cała historia zaczyna się od sceny przerażająco-komicznej. A potem jest już zupełnie inaczej. Młodziutka, krucha (ale tylko z pozoru) studentka poznaje Profesora. Udaje mu się nakłonić ją na odwiedziny w jego mieszkaniu.

Jedna noc, jeden dzień. Ot, cała historia. A tak wiele jest tu powiedziane. Powieść przepełniona jest ogromem uczuć. Czasami całkiem sprzecznych. Do tego napisana jest pięknym, plastycznym językiem. I uczucia, jakie Autorka potrafi wzbudzić w czytelniku: nierzadko wstręt, odrazę ale i współczucie i złość. A nade wszystko sympatię dla obojga bohaterów.

Gorąco polecam.


sobota, 6 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #63 "Nocna tęcza" Claire King

Nocna tęcza miała premierę w Polsce 20 lipca 2016 roku (w Wielkiej Brytanii 14 lutego 2013 roku).






Nocna tęcza jest debiutem brytyjskiej autorki Claire King,absolwentki Newnham College w Cambridge. King mieszkała w Wielkiej Brytanii, w USA, w Indiach i na Ukrainie, aż w końcu na stałe osiadła południu Francji wraz z mężem i dziećmi.

Przepięknie napisana, pełna nadziei opowieść o dziecku, które musi zmierzyć się z dorosłym smutkiem, żalem i stratą. 

Beztroski świat pięcioletniej Pea zmienia się w jednym momencie. Dziewczynka nie zamierza ulec ciemności i zawzięcie poszukuje światła. 
Magiczna historia prosto z gorącego serca południowej Francji, w której bohaterowie jedzą dobroć, ale nie potrafią przełknąć niegrzeczności i płaczą, aż łzy im się skończą.

Pięknie napisana, wzruszająca ballada o samotności. Świat widziany oczami rezolutnej pięciolatki, poszukującej bezpieczeństwa i ciepła rodzinnego domu.

Powieść przepełniona jest tajemnicami i magią. Wyobraźnią, jaką może mieć tylko dziecko. To opowieść o dzieciństwie i pragnieniach.

Całość osadzona w letnim, urokliwym zakątku południowej Francji. Wspaniałe, realistyczne opisy przyrody sprawiły, że poczułam gorące, z rozedrganym powietrzem lato na łąkach.

Polecam nie tylko na wakacje.

A za udostępnienie mi książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.



poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Powstanie Warszawskie - wspomnienie w poezji



Krzysztof Kamil Baczyński
Elegia o... [chłopcu polskim]

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
(20. III. 1944 r.)
 

Józef "Ziutek" Szczepański
Dziś idę walczyć - Mamo!

Dziś idę walczyć - Mamo!
Może nie wrócę więcej,
Może mi przyjdzie polec tak samo
Jak, tyle, tyle tysięcy

Poległo polskich żołnierzy
Za Wolność naszą i sprawę,
Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę
I w świętość naszej sprawy

Dziś idę walczyć - Mamo kochana,
Nie płacz, nie trzeba, ciesz się, jak ja,
Serce mam w piersi rozkołatane,
Serce mi dziś tak cudnie gra.

To jest tak strasznie dobrze mieć Stena w ręku
I śmiać się śmierci prosto w twarz,
A potem zmierzyć - i prać - bez lęku
Za kraj! Za honor nasz!
Dziś idę walczyć - Mamo!


Edward Eugeniusz Chudzyński "Edward"
Sierpień

Sierpień dziś w mieście rozgorzał,
Na piętrach, dachach, w piwnicach,
Promienny i krwawy jak zorza,
Radością pogonił w ulicach.

Wśród domów okrzykiem - jak surmą,
W zaułkach seriami - jak śmiercią,
Tysiące ruszyły do szturmu
W zwycięstwo. Sierpniowe zwycięstwo.

W czerwieni i bieli zuchwałej
Proporców, opasek na rękach,
Nie zważa na ognia nawałę
Szalona, junacka potęga.

A sierpień zachodem nam świeci,
Zachodem co w łunach goreje.
Warszawa rzuciła swe dzieci
Po jutra wolnego nadzieję.


Ryszard Kiersnowski
Jedyna prawda

Jest tylko jedna prawda
Bez kłamstw wykrętnych, bez cienia:
Prawda walczącej Warszawy,
Prawda ludzkiego sumienia.

Jest tylko jedna cena,
którą oznaczyć najprościej:
Cena ludzkiego życia,
Płacona za prawdę wolności.

Jest tylko jedna droga
Od krzywd daleka, od sporów:
Droga uczciwych ludzi,
Droga ludzkiego honoru.

Nam niepotrzebne są słowa,
Ani przemówień ton łzawy!
Niech politycy szukają
Sumienia w gruzach Warszawy.

Niech odszukają tam wolność
Dawno zgubioną w traktatach -
My - Dosyć mamy współczucia!
Dosyć uśmiechów Piłata!

Do świata Polska przesyła
Apel tragiczny i krwawy:
Honor ludzkości Historia
Odmierzy Golgotą Warszawy.


Zbigniew Jasiński "Rudy"
Sumienie świata

Już tylko jedna wiara: wierzyć już nie wolno.
I tylko jedna ufność: zaufać umarłym.
I wolność tylko jedna: malowana wolność.
A dla gwarantów słowo także jedno: karły.

Było nam słowom wierzyć, było wiarą krwawić,
Zdobywać mogiłami tę gorycz bezmierną,
Że nikt nam rąk nie podał w samotnej rozprawie,
Że tylko wróg jest wierny, bo tylko śmierć jest wierna.



Miron Białoszewski
Chrystus powstania

Na ramionach usnął ci ogień
kołysze go w brąz płonące miasto
dwa stosy masz zamiast powiek
ale jest krzyż z gorących oddechów

Idź przez mur do czerwonych arkad
między popiół tłumu
i przemieniaj na wargach
ogromne liście płomieni w wino

Barykady jak Góry Oliwne
szumią okruchami kości -
dłoń po dłoni wywlecz
spod ziemi bruków i odpuść

Wstąp w Jordan kanałów -
w szlamie zielonym jak wieczność
szukaj nieżywych włosów:
w Imię Ojca... i Ducha...