sobota, 16 grudnia 2017

Konkurs Eurowizji dla Młodych Tancerzy - finał

Dzisiaj, 16 grudnia w Pradze, odbędzie się finał 13. Konkursu Eurowizji dla Młodych Tancerzy.

O tytuł najlepszego młodego tancerza Europy walczyć będzie w tym roku ośmioro uczestników:

Michal Vach - Czechy,
Danila Kapustin - Niemcy,
Denise Buttigieg - Malta,
Anna Louise Amundsen - Norwegia,
Paulina Bidzińska - Polska,
Raquel Fidalgo - Portugalia,
Patricija Crnkovič - Słowenia,
Christoffer Collins - Szwecja.

Dla przypomnienia: konkurs organizowany jest co dwa lata (od 1985 roku) przez Europejską Unię Nadawców. Uczestniczą w nim artyści w wieku 16-21 lat, którzy nie zajmują się tańcem zawodowo.

Oprócz występów solowych, tancerze wykonują jeden wspólny taniec, ułożony przez profesjonalnego, lecz niezależnego choreografa.

Nasza reprezentacja miała swój debiut w 1993 roku, a dwa razy Polska zwyciężyła: w 2001 roku - bracia Marcin i Dawid Kupińscy (wtedy jeszcze były dozwolone duety) oraz w 2015 roku - Viktoria Nowak.

W tym roku, nasza reprezentantka, dziewiętnastoletnia Paulina Bidzińska zaprezentuje taniec zatytułowany La Certa w choreografii Jacka Przybyłowicza.




Tancerze będą oceniali przez Jury w składzie:

Daria Klimentová - Czechy,
Itzik Galili - Izrael,
Ambra Succi - Szwecja.

Transmisję będzie można obejrzeć na żywo w TVP Kultura o godzinie 20.00.














































sobota, 2 grudnia 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #103 "Rdza" Jakub Małecki

Rdza, najnowsza powieść Jakuba Małeckiego, swoją premierę miała we wrześniu.




To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Małeckiego.
Nie wiedziałam, czego mogę się po "Rdzy" spodziewać.

Wszystko będzie dobrze.
/zdanie powtarzające się wielokrotnie w powieści/

Szymon i Tośka. Osierocony nagle chłopiec i jego babka. Dwie opowieści splecione ze sobą ogromnymi emocjami. Opowieści o codzienności, czasami tej zwykłej, a czasami tej okrutnej, wojennej. Jawa miesza się ze snem. A sny mają tu ogromne znaczenie.

A wszystko to przepełnione jest ogromną wrażliwością, nierzadko tkliwością. Taką bardziej szorstką. Taką schowaną wewnątrz, bez ujawniania, bez słów, bez gestów.

I rdza. Ta na dłoniach, ta za oborą. Ona zostaje najdłużej i przypomina o tym, co było. Co było nieuniknione. Ale, czy na pewno?

Rdza Jakuba Małeckiego, to kawał dojrzałej, porządnej literatury.

Polecam gorąco.



czwartek, 30 listopada 2017

Po prostu: zdjęcia czyli pamiątka chwil ulotnych (cz. 2)

Dzisiaj przedstawiam Wam kilka zdjęć z wczorajszego (29 listopada) spaceru. Tym razem Sopot. Tuż przed zachodem słońca.

Wokół Parku Południowego:







Plaża. Już zapomniałam, jaka jest szeroka:












I oczywiście łabędzie. Pierwszy raz znalazłam się tak blisko nich. Podziwiałam ich piękno, wdzięk i... wielkość. Są naprawdę ogromne:



Szczególnie jeden pięknie pozował :-)



To już prawie 15.30.


Jeszcze ostatnie spojrzenie na plażę...





Wracając przeszłam przez Park Południowy Marii i Lecha Kaczyńskich.
Jest tam fontanna, jedna z popularniejszych w mieście. To grzybek inhalacyjny. Woda pompowana jest ze Zdroju Św. Wojciecha w Sopocie. W skład wody wchodzi przede wszystkim solanka bromkowa, jodkowa  (4,4%). Fakt, śmierdzi zgniłymi jajami. 
Fontanna zbudowana jest z dwóch stalowo-szklanych parasoli. Spływająca po nich woda zostawia żelazny kolor. A dookoła fontanny ustawione są charakterystyczne ławki, takie, jak na sopockim molo.






wtorek, 21 listopada 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #102 "Okruchy codzienności" Elizabeth Strout

Okruchy codzienności autorstwa Elizabeth Strout,  otrzymały nagrodę Pulitzera w 2009 roku.

W Polsce książka ukazała się pod dwoma tytułami:



Obie przełożyła Ewa Horodyska.

Tytułowa bohaterka, Olive, jest kobietą po siedemdziesiątce, mieszkającą z mężem w Crosby, w stanie Maine. Despotyczna, nie lubiana, szorstka w obyciu, powściągliwa zarówno w stosunku do najbliższych jak i całkiem obcych osób, a zarazem skromna i perfekcyjna.

Trzynaście opowieści o mieszkańcach małego miasteczka. Kilkadziesiąt różnych charakterów, mnóstwo przeróżnych sytuacji życiowych. W każdym opowiadaniu jednak ma swoją rolę Olive. I wcale nie jest to główna rola.

Autorka w ciekawy choć prosty sposób przedstawia ludzkie losy, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które nierzadko mają wpływ na życie innych. I strach, ogromny strach przed samotnością i odrzuceniem.

Gorąco polecam tę niezwykłą w swojej prostocie lekturę.


sobota, 4 listopada 2017

Film obejrzany - nie sądź po pozorach

Dzisiaj opowiem Wam o filmie, który swoją premierę miał we wrześniu 2002 roku, w Polsce zaś ukazał się rok później.






Daleko od nieba to dramatyczny romans obyczajowy. Tak bym ten film określiła.

Rok 1957, gdzieś w Stanach, przedmieścia. Rodzina państwa Whitaker. Cate jest kochającą i dbającą o męża i dzieci żoną Franka, bankiera, który również czasami zarabia na reklamach.
Cate jawi nam się jako eteryczna choć stanowcza, urocza, mądra i inteligentna pani domu. Doskonale radzi sobie z zarządzaniem gospodarstwem, świetnie wychowuje dzieci, jest czułą, wyrozumiałą małżonką.


Jednak pewnego dnia jej świat, tak dotąd poukładany, wywraca się. Zupełnie przypadkowo (bo, jakżeby inaczej) odkrywa, że jej mąż ma romans z innym mężczyzną.
Cate nie potrafi poradzić sobie z tą sytuacją. Wie, że teraz najważniejsza jest kariera męża i musi grać...
Najlepiej opowiedzieć o swojej tragedii komuś obcemu. Tylko, że potem ten obcy już nie będzie obcym. Idealnym wydaje się być ogrodnik, który zastąpił w obowiązkach niedawno zmarłego ojca.


Między Cate a owym ogrodnikiem zawiązuje się przyjaźń.
Problem w tym, że ogrodnik jest niezwykle przystojnym, czarnoskórym mężczyzną.

Film doskonale pokazuje, w owych latach niedostępny dla innych, American Dream. Zadbane domostwa, sztuczne uśmiechy (słynny "keep smiling"), panie w rozkloszowanych spódnicach z szerokimi paskami i w szpilkach chodzące od rana do wieczora, panowie wciąż w garniturach i z nieodzownym atutem - kapeluszem. I nienawiść do wszystkiego, co nie amerykańskie. I do wszystkich, którzy nie są biali.

Film wyreżyserował i scenariusz napisał Todd Haynes, w roli Cate wystąpiła Julianne Moore, jej męża zagrał Dennis Quaid, a w rolę ogrodnika Raymonda wcielił się Dennis Haysbert.

Warto zwrócić uwagę na cudowne zdjęcia Edwarda Lachmana, szczególnie te jesienne oraz na muzykę Elmera Bernsteina.

Jeśli tylko będziecie mieli okazję, koniecznie obejrzyjcie ten film. Naprawdę warto.