wtorek, 21 listopada 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #102 "Okruchy codzienności" Elizabeth Strout

Okruchy codzienności autorstwa Elizabeth Strout,  otrzymały nagrodę Pulitzera w 2009 roku.

W Polsce książka ukazała się pod dwoma tytułami:



Obie przełożyła Ewa Horodyska.

Tytułowa bohaterka, Olive, jest kobietą po siedemdziesiątce, mieszkającą z mężem w Crosby, w stanie Maine. Despotyczna, nie lubiana, szorstka w obyciu, powściągliwa zarówno w stosunku do najbliższych jak i całkiem obcych osób, a zarazem skromna i perfekcyjna.

Trzynaście opowieści o mieszkańcach małego miasteczka. Kilkadziesiąt różnych charakterów, mnóstwo przeróżnych sytuacji życiowych. W każdym opowiadaniu jednak ma swoją rolę Olive. I wcale nie jest to główna rola.

Autorka w ciekawy choć prosty sposób przedstawia ludzkie losy, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które nierzadko mają wpływ na życie innych. I strach, ogromny strach przed samotnością i odrzuceniem.

Gorąco polecam tę niezwykłą w swojej prostocie lekturę.


sobota, 4 listopada 2017

Film obejrzany - nie sądź po pozorach

Dzisiaj opowiem Wam o filmie, który swoją premierę miał we wrześniu 2002 roku, w Polsce zaś ukazał się rok później.






Daleko od nieba to dramatyczny romans obyczajowy. Tak bym ten film określiła.

Rok 1957, gdzieś w Stanach, przedmieścia. Rodzina państwa Whitaker. Cate jest kochającą i dbającą o męża i dzieci żoną Franka, bankiera, który również czasami zarabia na reklamach.
Cate jawi nam się jako eteryczna choć stanowcza, urocza, mądra i inteligentna pani domu. Doskonale radzi sobie z zarządzaniem gospodarstwem, świetnie wychowuje dzieci, jest czułą, wyrozumiałą małżonką.


Jednak pewnego dnia jej świat, tak dotąd poukładany, wywraca się. Zupełnie przypadkowo (bo, jakżeby inaczej) odkrywa, że jej mąż ma romans z innym mężczyzną.
Cate nie potrafi poradzić sobie z tą sytuacją. Wie, że teraz najważniejsza jest kariera męża i musi grać...
Najlepiej opowiedzieć o swojej tragedii komuś obcemu. Tylko, że potem ten obcy już nie będzie obcym. Idealnym wydaje się być ogrodnik, który zastąpił w obowiązkach niedawno zmarłego ojca.


Między Cate a owym ogrodnikiem zawiązuje się przyjaźń.
Problem w tym, że ogrodnik jest niezwykle przystojnym, czarnoskórym mężczyzną.

Film doskonale pokazuje, w owych latach niedostępny dla innych, American Dream. Zadbane domostwa, sztuczne uśmiechy (słynny "keep smiling"), panie w rozkloszowanych spódnicach z szerokimi paskami i w szpilkach chodzące od rana do wieczora, panowie wciąż w garniturach i z nieodzownym atutem - kapeluszem. I nienawiść do wszystkiego, co nie amerykańskie. I do wszystkich, którzy nie są biali.

Film wyreżyserował i scenariusz napisał Todd Haynes, w roli Cate wystąpiła Julianne Moore, jej męża zagrał Dennis Quaid, a w rolę ogrodnika Raymonda wcielił się Dennis Haysbert.

Warto zwrócić uwagę na cudowne zdjęcia Edwarda Lachmana, szczególnie te jesienne oraz na muzykę Elmera Bernsteina.

Jeśli tylko będziecie mieli okazję, koniecznie obejrzyjcie ten film. Naprawdę warto.


wtorek, 31 października 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #101 "Trzymaj się, Mańka!" Małgorzata Kalicińska


Trzymaj się, Mańka! autorstwa Małgorzaty Kalicińskiej, jest kontynuacją bestsellerowej Lilki.



Powieść swoją premierę miała pod koniec września 2017 roku.

Tytułowa Marianna to kobieta dojrzała, po pięćdziesiątce. Była żona, matka dorosłego syna, córka kochającego ojca. Atrakcyjna, inteligentna, dowcipna i taka, jak to u Kalicińskiej bywa, zwyczajna. Kobieta "po przejściach". Po owych "przejściach" (śmierć bliskich osób, rozwód) w końcu zaczyna dostrzegać uroki życia. Dostaje niecodzienne zaproszenie do odwiedzenia internetowego przyjaciela w Ulsan, w Korei Południowej. Korzysta z tego zaproszenia...

Fajnie mi. Ciepło i bezpiecznie w jego ramionach. Fala tkliwości zalała mnie tak, że prawie odebrała oddech. Nie czułam się tak /.../. Może kiedyś, bardzo dawno temu na poddaszu u taty, ale potem już nie. Konstanty Ildefons napisał o podobnym wzburzeniu: "Nie śpię. I śpiewam. I jest mi tak dobrze, jakbym był pozłacanym orzechem".
/str. 246/

Pięknie napisana opowieść bardzo romantyczna. O tym, że na przyjaźń, zauroczenie, miłość, ciekawość świata, zmiany życiowe, nigdy nie jest za późno. Wystarczy tylko dać sobie szansę.

W tej ciepłej, napisanej trochę jak pamiętnik, trochę jak reportaż, powieści, poznajemy historie emigrantek, zwyczaje i kuchnię Korei Południowej.

Myślę, że warto pokazać Polkom, że świat jest wielki, ciekawy, że można w nim żyć na mnóstwo sposobów. Nie tylko powielać tradycyjny model: praca, dom, nowy dywan, praca, dziecko, wakacje, praca, praca, praca. Że jest też możliwość szukania w tym wszystkim radości, własnej ścieżki, własnego sposobu na zadowolenie.
/str. 273/

Z ogromną dbałością Autorka kreśli charaktery bohaterów nawet tych, którzy pojawiają się w powieści na chwilę.

Trzymaj się, Mańka! to historia dojrzałej miłości, przepełnionej niepewnością i ostrożnością, historia rozpoczęcia życia od nowa w całkiem nowych okolicznościach.

...faktycznie było czym się zachwycać. Sam budynek może żaden cud, ale położony był w "czerwonej kotlinie", jak ją z mety nazwałam. Stoki gór, pokryte klonami palmowymi różnych odmian, płonęły wszelkimi odcieniami czerwieni: od brązu, ciemnej wiśni i burgundu, przez krwistą czerwień, amarant, a nawet fuksję, aż po pomarańcze, żółcie i złocistości. Fakt - gdy tylko weszliśmy na ścieżkę, z której widać było Tapsę, oniemiałam. To było tak niezwykle piękne zjawisko, że stałam jak żona Lota, ale w zachwycie, nie mogąc powiedzieć słowa. 
/str. 277/

Polecam gorąco tę najnowszą powieść Małgorzaty Kalicińskiej przede wszystkim tym, którzy pragną lektury ciekawej, spokojnej i mądrej.

A za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda.



środa, 18 października 2017

Czytaj,czytaj,czytaj: #100 "Ty, to głupia jesteś!" Krystyna Śmigielska

Stali czytelnicy i bywalcy mojego bloga wiedzą, że polecam nie tylko nowości książkowe, ale również te wydane przed laty.

Taką książką jest, wydana przed dziesięciu laty, jedna z pierwszych napisanych dla starszych czytelników, powieść Krystyny Śmigielskiej "Ty, to głupia jesteś!".



Niespełna 30-letnia, samotna Irmina marzy o prawdziwej miłości, stabilności uczuciowej i założeniu rodziny. W znalezieniu tego jednego, jedynego, wymarzonego, pomaga jej niestrudzenie Magda, koleżanka-przyjaciółka z pracy. Po posusze nadchodzą dni, gdzie roi się od kandydatów do ręki bohaterki powieści.

Zdradzę ci tajemnicę! Idealnych mężczyzn nie ma. Pamiętaj, wybieraj tylko takich, których wady możesz znieść bez mrugnięcia okiem.
/str. 143/

Zwariowana, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i komicznych zbiegów okoliczności, lekka komedia obyczajowa.

Napisana tym charakterystycznym dla Autorki językiem, gdzie nawet w banalnym dialogu, każde zdanie, każde słowo jest przemyślane.
Na próżno szukać tu powtórzeń, błędów stylistycznych. A mimo to, język jest prosty, adekwatny do środowiska bohaterów.

Powieść naszpikowana jest prześmiewczymi, "dobrymi radami" jak znaleźć odpowiedniego partnera.

Kobietom tylko jedno w głowie! Usidlić chłopa! Nieważne, jaki to chłop, byleby można mówić: "Jestem mężatką" - podsumował moją chęć poznania przyszłości.
Nie ze mną te numery! Ripostowałam z wielką przyjemnością.
- Tak, masz rację! Mężczyznom nie to w głowie,. Im o ślub nie chodzi. Im chodzi tylko o seks! Codzienne życie, wychowywanie dzieci, to nie dla nich! Ich interesuje tylko współżycie!
/str. 121/

Polecam tę książkę na każdą porę roku, na każdą porę dnia, na smutki i rozterki dnia codziennego.


wtorek, 17 października 2017

Po prostu: zdjęcia czyli pamiątka chwil ulotnych (cz. 1)

Fotografowanie na pewno jest sztuką. A, że sztuka, to kultura...
Uwielbiam robić zdjęcia. Nie fotografować. Bo fotografować nie umiem, nie mam odpowiedniego sprzętu. Może kiedyś...

Przedstawiam Wam kilka zdjęć z dzisiejszej "wycieczki" do Helu. Zahaczyłam też o port w Jastarni. Nie widziałam go kilkanaście lat. Ależ się zmienił!





To wciąż Jastarnia...








A to Hel - plaża:



Z uporem uwielbiam robić zdjęcia pod słońce:


Muzeum Rybołówstwa i figurka Świętego Andrzeja Apostoła, który jest patronem m.in. rybaków:



Portowa ulica...


A tu, nawet jesienią, można zjeść świeżą, pyszną rybę:




Deptak - czyli główna ulica miasta Hel:




Zdjęcia robiłam telefonem. Ale przecież, to nie mają być dzieła sztuki, a pamiątka chwil ulotnych.