środa, 18 kwietnia 2018

Czytaj, czytaj, czytaj: #108 "Podróż po horyzont" Iwona Walczak

Podróż po horyzont autorstwa Iwony Walczak, swoją premierę miała pod koniec marca 2018.




Gdy obcuję ze sztuką, zawsze coś we mnie zostanie. Jakieś zdanie, mądrość, wątpliwość, zachwyt, a może tęsknota za czymś czy miłe wspomnienie.
/str. 216/

Agnieszka postanawia odszukać dawną przyjaciółkę mamy. Elle, z pochodzenia greczynka, wyjechała z Polski przed kilkudziesięciu laty, od tamtej pory kontakt między paniami urwał się. Chociaż, nie do końca...
Te poszukiwania mają być tylko pretekstem do wyjazdu w nieznane. To podróż, która tak naprawdę jest powodem, aby uporządkować swój wewnętrzny świat, relacje z najbliższymi.
Wyrusza do Grecji, na Maltę, po drodze poznaje Atenę, Maćka, Marię, Patryka z uroczą Małgosią, Romana i Nesa, chyba najbardziej tajemniczego chłopaka z tej niezwykle barwnej galerii osób.
Podróżuje samotnie, ale samotną nie jest. Ma czas na refleksje.

... Myślała o tym, co powiedział [...]. "Już się nie martwię, że coś stracę... Bo i tak stracę."  Wiedziała, co miał na myśli. Rzeczy materialne. Nie chodziło mu o ludzi, choć spotyka, jak powiedział, takich, którzy zaśmiecają mu umysł, a to nie jest komfortowe.
Też kiedyś miała natłok myśli i wiadomości do strawienia. Docierały zewsząd, zewsząd nadciągały. W samotnej podroży jest inaczej. Pojawiają się wiadomości z drogi, ale one nie zaciemniają umysłu. One prowadzą do horyzontu.
/str. 274/

Wspaniała opowieść o poszukiwaniu własnych ideałów i wyłuskaniu tego, co dla nas jest najważniejsze.
W Podroży po horyzont Autorka przedstawia nam bardzo wyraziście narysowane postacie, każda z nich pojawia się nieprzypadkowo. Największą rolę w podróży Agnieszki, niewątpliwie odegrał Nes.

Bardzo dobrze jej było na tych schodach, ale pomyślała, że usiądzie w restauracji naprzeciwko katedry, wypije kawę. Wstała i podeszła, ale kelner rozłożył ręce. Wszystkie stoliki były zajęte. Tego dnia kawiarnie pękały w szwach. Wokół stolików siedzieli turyści, pijąc kawę, wino albo kinnie. Agnieszka wróciła na stopnie katedry, postanawiając poczekać, aż zwolni się jakiś stolik. Usiadła obok ciemnowłosego chłopaka, który obrzucił ją zaciekawionym spojrzeniem. Gdy wstał, okazało się, że jest wysoki i szczupły, taki typ dojrzewającego drągala, który dopiero co wystrzelił w górę.
- Zrobisz mi foto? - zapytała. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że ma niewiele zdjęć z podróży, na których widnieje ona sama.
Chłopak wyciągnął rękę po aparat.
- Jasne. Ładne czy prawdziwe?
- Nie żartuj.
-No, dobra. - Przyglądał się jej krytycznie, co było krępujące. W końcu nachylił się i szepnął jej do ucha: - W twoim przypadku jedno i drugie będzie tym samym...
/str. 149/

Powieść prowadzona jest dwutorowo: towarzysząc głównej bohaterce w podróży, poznajemy losy przyjaciółki jej mamy, Elle.

Droga Agnieszki, tak duchowa jak i fizyczna, prowadzi przez malownicze zakątki kwietniowej Grecji i Malty. Opisy są niezwykle plastyczne i realistyczne i nie są to opisy z przewodników. Poznajemy smaki tamtejszej kuchni, próbujemy lokalnego wina. Prawdziwa uczta dla podróżników i dla koneserów dobrej kuchni.

Polecam gorąco.

Szczęście nie jest za darmo. Dotykam kultury, która jest bogatsza, niż podpowiadała mi wyobraźnia. Tę myśl zagryzam pastizzi ze szpinakiem i jestem szczęśliwa.
/str. 216/


wtorek, 17 kwietnia 2018

Opera, opera! - "Orlando furioso"

Dzisiaj wieczorem, dzięki stacji tv Mezzo, uczta dla uszu i dla ducha: opera Vivaldiego Orlando furioso.

Orlando furioso czyli Orland szalony był niejednokrotnie inspiracją do stworzenia oper.

W epoce baroku Francesca Caccini skomponowała La liberazione di Ruggiero, potem Luigi Rossi skomponował Il palazzo incantato, a sam Vivaldi skomponował aż trzy opery na podstawie Orlanda: Orlando furioso, Orlando finto pazzo oraz Orlando.

Również Händel skomponował trzy opery inspirując się tym poematem: Alcina, Ariodante oraz Orlando.

Dzisiaj będziemy mogli obejrzeć i usłyszeć spektakl z Wenecji w wykonaniu Orchestra e Coro del Teatro La Fenice, pod dyrekcją Diego Fasolis'a.

W rolę Orlanda wciela się genialna Sonia Prina, włoska śpiewaczka operowa, jeśli można tak powiedzieć, specjalizująca się w muzyce baroku. Przepiękny kontralt.




Oprócz niej usłyszymy i wystąpią rownież: Francesca Aspromonte, Lucia Cirillo, Carlo Vistoli, Riccardo Novaro, Loriana Castellano i inni.

A o czym jest opera?

Medoro, rycerz, uciekł z rozbitego statku i w ogrodzie opowiada ukochanej księżniczce Angelice o swoim porwaniu oraz o katastrofie statku.
Z kolei Orlando, również rycerz zakochany w rzeczonej już Angelice, która niestety, wcale go nie kocha, kiedy widzi czułą scenę między nią a Medoro, wpada w szał zazdrości. Angelica próbuje go uspokoić wmawiając Orlandowi, że Medoro jest jej kuzynem...

Będziecie oglądać? Ja na pewno.


czwartek, 12 kwietnia 2018

Czytaj, czytaj, czytaj: #107 "Układanka z uczuć" Małgorzata Garkowska

Jestem po lekturze powieści Małgorzaty Garkowskiej Układanka z uczuć.



Układanka z uczuć jest powieściowym debiutem Małgorzaty Garkowskiej, płocczanki zafascynowanej fotografią, autorki wierszy.

Ona, piękna dziewczyna, wychowana na wsi przez bardzo zasadniczych rodziców, zostawia dom rodzinny dla niego, bogatego, przystojnego, przedsiębiorczego biznesmena. I żyją szczęśliwie dopóki ona, zupełnie przypadkowo, dowiaduje się o pewnym zakładzie między jej mężem a jego przyjacielem. Ta wiadomość zmienia wszystko.

Historia wzięta z życia. Obraz, portret ślicznej dziewczyny i nagła myśl oglądającego owe dzieło młodego mężczyzny: odszukam modelkę i ożenię się z nią! Zakład? Zakład.
Cóż to jest stracić kilka setek złotych... Ale nie. Wygrał. Widać warta była tego, by ją pokochać i ożenić się z nią.

To powieść, która we mnie wzbudziła ogromne emocje. Przyznaję, że nie raz miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Agnieszka, bohaterka Układanki z uczuć jest w swojej nieśmiałości i pozornej niewinności bardzo denerwująca. Jej mąż Paweł, zarozumiały, władczy i uważający, że pieniądze to wszystko, czego może pragnąć kobieta, wzbudzał we mnie niejednokrotnie wstręt i odrazę.

Niezwykła, poruszająca opowieść, w której uległość miesza się z miłością, fascynacją, dominacją, zdradą i obłudą.

Świetnie napisana książka, która wzbudza tyle emocji, że po niej naprawdę trudno będzie mi zabrać się za czytanie kolejnej powieści.

Gorąco polecam.

sobota, 31 marca 2018

Wielkanoc 2018

Moim Czytelnikom, tym stałym tu zaglądającym jak również tym, którzy trafiają na mojego bloga całkiem przypadkiem życzę:

Wesołego Alleluja!



czwartek, 22 marca 2018

Konkurs Eurowizji dla Młodych Muzyków 2018 - Młody Muzyk Roku 2018 - po finale





We wtorek, 20 marca odbył się finał Konkursu Młodego Muzyka Roku 2018.
Zwyciężyła siedemnastoletnia flecistka - Marta Chlebicka.


Kim jest tegoroczna Zwyciężczyni?

Marta Chlebicka naukę na flecie zaczęła już w wieku lat siedmiu.
Uczęszcza do OSM II st. im. Zenona Brzewskiego w Warszawie.
Laureatka kilkudziesięciu konkursów zarówno ogólnopolskich jak i międzynarodowych, stypendystka programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Młoda Polska za artystyczne osiągnięcia oraz Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci.
Gra poza fletem również na flecie basowym, altowym, piccolo oraz na fortepianie w repertuarze romantycznym i współczesnym.
Uwielbia piesze wędrówki, najchętniej w górach.
Nie ma swojego "Planu B" na życie. Jej "Planem A" jest muzyka.
I niech tak zostanie.

W finale Konkursu Młodego Muzyka Roku 2018 Marta zagrała Concertino na flet i orkiestrę D-dur op. 107 Cécile Chaminade, którym to utworem zachwyciła zarówno publiczność jak i jurorów.

Ja również byłam zachwycona, jeśli pamiętacie, Marta już od półfinału była moją faworytką.

YouTube niestety, nie udostępnia (mam nadzieję - jeszcze) żadnych materiałów z Konkursu Młodego Muzyka Roku 2018. Udało mi się znaleźć za to materiał, na którym Marta, będąc uczennicą IV klasy zagrała utwór Leo Weinera Taniec lisów, przy fortepianie p. Beata Ludwicka:




Marta będzie 23 sierpnia w Edynburgu reprezentować Polskę na Konkursie Eurowizji dla Młodych Muzyków, w którym to Konkursie weźmie udział 18 muzyków z różnych krajów. A młodym instrumentalistom towarzyszyć będzie BBC Scottish Symphony Orchestra pod batutą Thomasa Dusgaarda.
Już teraz mocno trzymam kciuki za Martę.