niedziela, 27 września 2015

Piosenka do nowego Bonda...

Jest. Długo wyczekiwana...

Ścieżka muzyczna do najnowszego, dwudziestego czwartego już filmu o Bondzie.
Film ma tytuł "Spectre", Bonda po raz bodajże czwarty gra Daniel Craig.
Premiera będzie miała miejsce 23 października tego roku oczywiście w Wielkiej Brytanii.

Słowo o wykonawcy piosenki Writing’s on the Wall:

Sam Smith jest dwudziestopięcioletnim brytyjskim wokalistą soulowym i popowym, jest również kompozytorem.

Zapraszam do wysłuchania (jeśli dacie radę...)  piosenki z najnowszego Bonda:




Mnie się nie podoba.
Długa, ciągnąca się bez końca, nudna linia melodyczna. Jakby powiedział mój kuzyn: "ciągnienie g... przez morze".

Sam'a Smith'a bardzo lubię i cenię jako wokalistę. Ot, choćby jego (w moim przekonaniu najpiękniejszy) utwór Stay with me...



Ma chłopak potencjał w głosie.

A skoro jesteśmy przy Bondzie, to ze wszystkich dotąd "nakręconych" najbardziej do gustu przypadła mi ścieżka muzyczna z filmu Skyfall i Adele...



To był prawdziwy majstersztyk :-)


piątek, 25 września 2015

Czytaj, czytaj, czytaj: #36 "Kochanka królewskiego rzeźbiarza" Victoria Gische


Nie czytam powieści historycznych, kryminałów i science-fiction. Tu zrobiłam kolejny wyjątek...





Victoria Gische, autorka Kochanki królewskiego rzeźbiarza jest historykiem zarówno z zamiłowania jak i z wykształcenia. Interesują Ją szczególnie dzieje Starożytnego Egiptu.

Z twórczością pisarki zetknęłam się po raz pierwszy.


Książka koncentruje się na związku młodego rzeźbiarza o imieniu Dżehutimes z królową Nefretete. Zgodnie z badaniami, które przeprowadzili archeolodzy, królowa, mająca znaczącą pozycję na dworze, nagle została odsunięta od władzy i skazana na opuszczenie głównego pałacu królewskiego. Za takim postanowieniem króla Echnatona mógł kryć się romans, w który wdała się Nefretete. Jej kochankiem miał być właśnie Dżehutimes. Chociaż tematem przewodnim jest związek tej dwójki powieść szanuje fakty historyczne. Innym ważnym wątkiem jest rewolucja religijna, do której dążył Amenhotep, zwany w okresie amareńskim Echnatonem, oraz spiski, które zawiązywali kapłani Amona, pragnący nie dopuścić do rozprzestrzenienia się nowych wierzeń. To książka o wielkich emocjach i trudnych wyborach. Warto zaznaczyć, że królowa Nefretete funkcjonuje w niej głównie pod swoim imieniem, które miało brzmieć Tatu-Hepa. 

Powieść miała swoją premierę w lutym 2014 roku i było to niemałym wydarzeniem. 
I nie dziwię się. 
Pięknie napisana, kipiąca intrygami i zdradami historia miłości. 

Z ogromną dokładnością i niezwykle interesująco Autorka opisuje rytuały i obyczaje panujące w tamtym okresie.  

Książka napisana bez zbędnych, rozwlekłych opisów, a jednak ujmująca w treści najważniejsze informacje.

I chociaż nie zgadzam się z Autorką co do faktów historycznych przedstawionych w powieści (niestety, nie mogę tu napisać co do jakich faktów - musiałabym ujawnić całą treść książki), to polecam Kochankę królewskiego rzeźbiarza.

Jeśli tylko będę miała okazję, na pewno przeczytam Tajemnice królów tejże Autorki.

 

wtorek, 22 września 2015

"Marco Spada" - znacie?


Ten blog nie tylko o książkach ma traktować. Dzisiaj - o balecie.




Wczoraj miałam okazję obejrzeć. Niestety, nie "na żywo", a tylko dzięki TV Mezzo Live. 

Transmisja z Teatru Bolszoj. Wystąpili oczywiście soliści i balet Teatru Bolszoj.

Marco Spada, balet w oryginalnej choreografii Jozeph'a Mazilier'a (1857), muzykę skomponował Daniel-François-Esprit Auber (francuski kompozytor, żyjący w latach 1782 - 1871, twórca około pięćdziesięciu oper i baletów).

Role wiodące: jako Marco Spada zatańczył David Hallber, jako Angela - 
Evguénia Obraztsova.



Rozbójnik Marco Spada, rozbójnik, grabi okolice, ku wściekłości gubernatora, który bezskutecznie usiłuje go złapać. Jednak wesoły bandyta, skrzętnie skrywający przed wszystkimi swoją prawdziwą tożsamość, nie tylko zajmuje się graniem władzy na nosie; w równej mierze zaprząta go opieka nad córką Angelą, która spokojnie dorasta sobie w zamkowych murach. Młoda panna, kompletnie nie mając pojęcia o tym, że jej ojciec prowadzi podwójne życie, zamartwia się tylko jednym – swoimi nie do końca dobrze ulokowanymi uczuciami. Obiektem jej westchnień jest książę Frederici, ale ten okazuje się być już zaręczony. Angela jest zdruzgotana...
 

Balet swoją premierę miał w listopadzie 2013 właśnie w Teatrze Bolszoj. Warto dodać, że Pierre Lacotte stworzył swoją wersję choreograficzną tego baletu specjalnie dla Rudolfa Nuriejewa.

Piękna muzyka, wspaniałe dekoracje i stroje, że nie wspomnę o tancerzach.

Uczta dla oczu i dla ducha. :-)






środa, 16 września 2015

Czytaj, czytaj, czytaj: #35 "Włoska symfonia" Agnieszka Walczak-Chojecka

Czy słyszeliście kiedyś muzykę, która wypływa z książki?





Jestem po lekturze Włoskiej symfonii autorstwa Agnieszki Walczak-Chojeckiej.

Marianna Wisłocka, nieśmiała flecistka, ma talent, urodę i wielkie marzenie. Chce skomponować niezwykłą symfonię. Od swojej akademickiej nauczycielki dziewczyna otrzymuje propozycję występów w słonecznej Italii z orkiestrą słynnego Antonio Balamonte.
Nie wie, że promotorka wiąże z nią pewne plany...


Wszechobecna muzyka, miłość i erotyzm przeplatają się na kartach tej wspaniałej powieści. 
To opowieść o dorastaniu, o dojrzewaniu, pokazana w mistrzowski sposób. W otoczeniu bajkowych krajobrazów jesteśmy świadkami przekształcania się niewinnej, dwudziestotrzyletniej panny w zmysłową, świadomą swojego piękna i talentu, kobietę.

Autorka pobudza wszystkie zmysły czytelnika. Moje pobudziła :-) 

Jeśli chcecie przeżyć wspaniałą przygodę przepełnioną muzyką i erotyzmem, koniecznie przeczytajcie tę powieść.

To pierwsze moje spotkanie z literaturą Pani Agnieszki Walczak-Chojeckiej. Ale na pewno nie ostatnie. 


niedziela, 6 września 2015

Czytaj, czytaj, czytaj: #34 "Rosół z kury domowej" Natasza Socha

Uwielbiam rosół. Dla mnie jest najlepszą zupą na świecie, antidotum na całe zło świata pod warunkiem, że jest dobrze przyrządzony.
Z ogromnym smakiem więc zabrałam się za...




...Rosół z kury domowej. To pierwsza książka, którą przeczytałam autorstwa Nataszy Sochy.

Wiktoria – architekt z wykształcenia, kura domowa wiedzie idealne życie u boku Tymona. Spełnia jego zachcianki, prowadzi perfekcyjny dom i rozróżnia wszystkie rodzaje garnków.

Gdy pewnego dnia mąż oświadcza jej, że oczarowała go kognitywna inteligencja niejakiej Anny, życie Wiktorii zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.

Zraniona i nieszczęśliwa zaszywa się w malowniczej niemieckiej wiosce, gdzie poznaje inne kury domowe, równie zagubione i sfrustrowane. Razem rozpoczynają dość ryzykowną przygodę – gotowanie topless w weneckich maskach przed kamerą, a filmy
umieszczają w internecie...

Fabuła książki jest bardzo interesująca i to był świetny pomysł na... Sarkastyczną powieść? A może na farsę, czy też na czarną komedię? Mężczyźni to trutnie, brudasy, obiboki, czarne charaktery i w ogóle samo zło.

Trudno jest mi ocenić tę książkę, ponieważ sama jestem kurą domową, ale tą szczęśliwą, z "wolnego wybiegu", otoczoną zrozumieniem dla prac kurzych, szacunkiem i miłością wszystkich domowników.

Powieść jest świetnie doprawiona ironią, sarkazmem, pikanterią. Z postaciami, ze względów powyższych, nie utożsamiałam się, ale starałam się je zrozumieć. Wprawdzie nie zawsze było mi łatwo, niemniej jednak postanowiłam kontynuować przygodę z powieściami Pani Nataszy.

Za udostępnienie książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Pascal.




piątek, 4 września 2015

Co było grane... czyli... moja muzyka w latach 80. (c.d.)


Kontynuując moją muzykę lat osiemdziesiątych, nie mogę nie wspomnieć o dwóch uroczych chłopcach: George'u Michael'u i Andrew Ridgeley'u.

Brytyjski zespół Wham! rozpoczął swoją działalność w 1981 roku. Istniał tylko przez pięć lat, ale... co to była za muzyka :-))

Wham! Rap...




chyba największy ich przebój: Wake me up, before you go-go...




i jeszcze I'm your man...




Do dzisiaj istnieje, założony w latach osiemdziesiątych, międzynarodowy zespół Bad Boys Blue.

Śpiewają pop i euro disco. 

You're a woman...




 I wanna hear your heartbreak...




Jeszcze przypomnę amerykański zespół rockowy Toto.

Africa...




I na koniec - Lionel Richie, amerykański piosenkarz i kompozytor, który w 1981 roku rozpoczął swoją karierę solową.

Hello...




Say you, say me z filmu Białe noce...




Dancing on the celling...



I to już koniec mojej serii "Co było grane... czyli... moja muzyka w latach...". 

Nie miałam już czasu na poświęcanie się mojej pasji. Ot, gdzieś w tle muzyka z radia, bez głębszego zastanawiania się kto gra, kto śpiewa.

Przepraszam wszystkich moich Czytelników za wpisy nieregularne. Obiecuję poprawę przy następnych cyklach.