czwartek, 11 sierpnia 2016

Czytaj, czytaj, czytaj: #64 "Do niewidzenia, do niejutra" Joanna Bartoń





Joanna Bartoń - pisać chciała od zawsze. Już w przedszkolu obiecała, że kiedyś zostanie Hansą Christianą Anderseną. Urodzona w Lublinie, mieszkanka Wrocławia, chwilowo przebywa w Wielkiej Brytanii. Była psychologiem, pracownikiem naukowym, analitykiem-statystykiem.

Do niewidzenia, do niejutra jest Jej debiutem literackim.

Kobieta, mężczyzna, dwupokojowe mieszkanie, jedna doba – można by rzec: mocno ograniczona czasem i przestrzenią akcja. I byłaby to nawet prawda, gdyby bohaterowie, opowiadając siebie, raz po raz tych granic nie przekraczali. Gdyby autorka przez tytuł – a bohaterka przez próbę naśladowania Zbyszka Cybulskiego – nie nawiązywała do pewnego stylu życia, pewnych tęsknot tamtych czasów, budując przy tym sarkastyczny obraz współczesnych relacji damsko-męskich, odsłaniając mechanizmy i przyczyny dzisiejszych gier.



Dążenie do nieistnienia. To motyw przewodni tej wspaniałej książki. A wszystko oparte jest wszechogarniającym strachu. Strachu, przede wszystkim, przed miłością i odrzuceniem.

To nie jest zwykła powieść o miłości. Nie jest to też zwykły romans. To jest wysublimowany portret dwojga ludzi.

Cała historia zaczyna się od sceny przerażająco-komicznej. A potem jest już zupełnie inaczej. Młodziutka, krucha (ale tylko z pozoru) studentka poznaje Profesora. Udaje mu się nakłonić ją na odwiedziny w jego mieszkaniu.

Jedna noc, jeden dzień. Ot, cała historia. A tak wiele jest tu powiedziane. Powieść przepełniona jest ogromem uczuć. Czasami całkiem sprzecznych. Do tego napisana jest pięknym, plastycznym językiem. I uczucia, jakie Autorka potrafi wzbudzić w czytelniku: nierzadko wstręt, odrazę ale i współczucie i złość. A nade wszystko sympatię dla obojga bohaterów.

Gorąco polecam.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentuj, ale nie obrażaj :-)