Dzisiaj przedstawiam Wam kilka zdjęć z wczorajszego (29 listopada) spaceru. Tym razem Sopot. Tuż przed zachodem słońca.
Wokół Parku Południowego:
czwartek, 30 listopada 2017
wtorek, 21 listopada 2017
Czytaj, czytaj, czytaj: #102 "Okruchy codzienności" Elizabeth Strout
Okruchy codzienności autorstwa Elizabeth Strout, otrzymały nagrodę Pulitzera w 2009 roku.
W Polsce książka ukazała się pod dwoma tytułami:
Obie przełożyła Ewa Horodyska.
Tytułowa bohaterka, Olive, jest kobietą po siedemdziesiątce, mieszkającą z mężem w Crosby, w stanie Maine. Despotyczna, nie lubiana, szorstka w obyciu, powściągliwa zarówno w stosunku do najbliższych jak i całkiem obcych osób, a zarazem skromna i perfekcyjna.
Trzynaście opowieści o mieszkańcach małego miasteczka. Kilkadziesiąt różnych charakterów, mnóstwo przeróżnych sytuacji życiowych. W każdym opowiadaniu jednak ma swoją rolę Olive. I wcale nie jest to główna rola.
Autorka w ciekawy choć prosty sposób przedstawia ludzkie losy, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które nierzadko mają wpływ na życie innych. I strach, ogromny strach przed samotnością i odrzuceniem.
Gorąco polecam tę niezwykłą w swojej prostocie lekturę.
W Polsce książka ukazała się pod dwoma tytułami:
Obie przełożyła Ewa Horodyska.
Tytułowa bohaterka, Olive, jest kobietą po siedemdziesiątce, mieszkającą z mężem w Crosby, w stanie Maine. Despotyczna, nie lubiana, szorstka w obyciu, powściągliwa zarówno w stosunku do najbliższych jak i całkiem obcych osób, a zarazem skromna i perfekcyjna.
Trzynaście opowieści o mieszkańcach małego miasteczka. Kilkadziesiąt różnych charakterów, mnóstwo przeróżnych sytuacji życiowych. W każdym opowiadaniu jednak ma swoją rolę Olive. I wcale nie jest to główna rola.
Autorka w ciekawy choć prosty sposób przedstawia ludzkie losy, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które nierzadko mają wpływ na życie innych. I strach, ogromny strach przed samotnością i odrzuceniem.
Gorąco polecam tę niezwykłą w swojej prostocie lekturę.
sobota, 4 listopada 2017
Film obejrzany - nie sądź po pozorach
Dzisiaj opowiem Wam o filmie, który swoją premierę miał we wrześniu 2002 roku, w Polsce zaś ukazał się rok później.
Daleko od nieba to dramatyczny romans obyczajowy. Tak bym ten film określiła.
Rok 1957, gdzieś w Stanach, przedmieścia. Rodzina państwa Whitaker. Cate jest kochającą i dbającą o męża i dzieci żoną Franka, bankiera, który również czasami zarabia na reklamach.
Cate jawi nam się jako eteryczna choć stanowcza, urocza, mądra i inteligentna pani domu. Doskonale radzi sobie z zarządzaniem gospodarstwem, świetnie wychowuje dzieci, jest czułą, wyrozumiałą małżonką.
Jednak pewnego dnia jej świat, tak dotąd poukładany, wywraca się. Zupełnie przypadkowo (bo, jakżeby inaczej) odkrywa, że jej mąż ma romans z innym mężczyzną.
Cate nie potrafi poradzić sobie z tą sytuacją. Wie, że teraz najważniejsza jest kariera męża i musi grać...
Najlepiej opowiedzieć o swojej tragedii komuś obcemu. Tylko, że potem ten obcy już nie będzie obcym. Idealnym wydaje się być ogrodnik, który zastąpił w obowiązkach niedawno zmarłego ojca.
Między Cate a owym ogrodnikiem zawiązuje się przyjaźń.
Problem w tym, że ogrodnik jest niezwykle przystojnym, czarnoskórym mężczyzną.
Film doskonale pokazuje, w owych latach niedostępny dla innych, American Dream. Zadbane domostwa, sztuczne uśmiechy (słynny "keep smiling"), panie w rozkloszowanych spódnicach z szerokimi paskami i w szpilkach chodzące od rana do wieczora, panowie wciąż w garniturach i z nieodzownym atutem - kapeluszem. I nienawiść do wszystkiego, co nie amerykańskie. I do wszystkich, którzy nie są biali.
Film wyreżyserował i scenariusz napisał Todd Haynes, w roli Cate wystąpiła Julianne Moore, jej męża zagrał Dennis Quaid, a w rolę ogrodnika Raymonda wcielił się Dennis Haysbert.
Warto zwrócić uwagę na cudowne zdjęcia Edwarda Lachmana, szczególnie te jesienne oraz na muzykę Elmera Bernsteina.
Jeśli tylko będziecie mieli okazję, koniecznie obejrzyjcie ten film. Naprawdę warto.
Daleko od nieba to dramatyczny romans obyczajowy. Tak bym ten film określiła.
Rok 1957, gdzieś w Stanach, przedmieścia. Rodzina państwa Whitaker. Cate jest kochającą i dbającą o męża i dzieci żoną Franka, bankiera, który również czasami zarabia na reklamach.
Cate jawi nam się jako eteryczna choć stanowcza, urocza, mądra i inteligentna pani domu. Doskonale radzi sobie z zarządzaniem gospodarstwem, świetnie wychowuje dzieci, jest czułą, wyrozumiałą małżonką.
Jednak pewnego dnia jej świat, tak dotąd poukładany, wywraca się. Zupełnie przypadkowo (bo, jakżeby inaczej) odkrywa, że jej mąż ma romans z innym mężczyzną.
Cate nie potrafi poradzić sobie z tą sytuacją. Wie, że teraz najważniejsza jest kariera męża i musi grać...
Najlepiej opowiedzieć o swojej tragedii komuś obcemu. Tylko, że potem ten obcy już nie będzie obcym. Idealnym wydaje się być ogrodnik, który zastąpił w obowiązkach niedawno zmarłego ojca.
Między Cate a owym ogrodnikiem zawiązuje się przyjaźń.
Problem w tym, że ogrodnik jest niezwykle przystojnym, czarnoskórym mężczyzną.
Film doskonale pokazuje, w owych latach niedostępny dla innych, American Dream. Zadbane domostwa, sztuczne uśmiechy (słynny "keep smiling"), panie w rozkloszowanych spódnicach z szerokimi paskami i w szpilkach chodzące od rana do wieczora, panowie wciąż w garniturach i z nieodzownym atutem - kapeluszem. I nienawiść do wszystkiego, co nie amerykańskie. I do wszystkich, którzy nie są biali.
Film wyreżyserował i scenariusz napisał Todd Haynes, w roli Cate wystąpiła Julianne Moore, jej męża zagrał Dennis Quaid, a w rolę ogrodnika Raymonda wcielił się Dennis Haysbert.
Warto zwrócić uwagę na cudowne zdjęcia Edwarda Lachmana, szczególnie te jesienne oraz na muzykę Elmera Bernsteina.
Jeśli tylko będziecie mieli okazję, koniecznie obejrzyjcie ten film. Naprawdę warto.
wtorek, 31 października 2017
Czytaj, czytaj, czytaj: #101 "Trzymaj się, Mańka!" Małgorzata Kalicińska
Trzymaj się, Mańka! autorstwa Małgorzaty Kalicińskiej, jest kontynuacją bestsellerowej Lilki.
Powieść swoją premierę miała pod koniec września 2017 roku.
Tytułowa Marianna to kobieta dojrzała, po pięćdziesiątce. Była żona, matka dorosłego syna, córka kochającego ojca. Atrakcyjna, inteligentna, dowcipna i taka, jak to u Kalicińskiej bywa, zwyczajna. Kobieta "po przejściach". Po owych "przejściach" (śmierć bliskich osób, rozwód) w końcu zaczyna dostrzegać uroki życia. Dostaje niecodzienne zaproszenie do odwiedzenia internetowego przyjaciela w Ulsan, w Korei Południowej. Korzysta z tego zaproszenia...
Fajnie mi. Ciepło i bezpiecznie w jego ramionach. Fala tkliwości zalała mnie tak, że prawie odebrała oddech. Nie czułam się tak /.../. Może kiedyś, bardzo dawno temu na poddaszu u taty, ale potem już nie. Konstanty Ildefons napisał o podobnym wzburzeniu: "Nie śpię. I śpiewam. I jest mi tak dobrze, jakbym był pozłacanym orzechem".
/str. 246/
Pięknie napisana opowieść bardzo romantyczna. O tym, że na przyjaźń, zauroczenie, miłość, ciekawość świata, zmiany życiowe, nigdy nie jest za późno. Wystarczy tylko dać sobie szansę.
W tej ciepłej, napisanej trochę jak pamiętnik, trochę jak reportaż, powieści, poznajemy historie emigrantek, zwyczaje i kuchnię Korei Południowej.
Myślę, że warto pokazać Polkom, że świat jest wielki, ciekawy, że można w nim żyć na mnóstwo sposobów. Nie tylko powielać tradycyjny model: praca, dom, nowy dywan, praca, dziecko, wakacje, praca, praca, praca. Że jest też możliwość szukania w tym wszystkim radości, własnej ścieżki, własnego sposobu na zadowolenie.
/str. 273/
Z ogromną dbałością Autorka kreśli charaktery bohaterów nawet tych, którzy pojawiają się w powieści na chwilę.
Trzymaj się, Mańka! to historia dojrzałej miłości, przepełnionej niepewnością i ostrożnością, historia rozpoczęcia życia od nowa w całkiem nowych okolicznościach.
...faktycznie było czym się zachwycać. Sam budynek może żaden cud, ale położony był w "czerwonej kotlinie", jak ją z mety nazwałam. Stoki gór, pokryte klonami palmowymi różnych odmian, płonęły wszelkimi odcieniami czerwieni: od brązu, ciemnej wiśni i burgundu, przez krwistą czerwień, amarant, a nawet fuksję, aż po pomarańcze, żółcie i złocistości. Fakt - gdy tylko weszliśmy na ścieżkę, z której widać było Tapsę, oniemiałam. To było tak niezwykle piękne zjawisko, że stałam jak żona Lota, ale w zachwycie, nie mogąc powiedzieć słowa.
/str. 277/
Polecam gorąco tę najnowszą powieść Małgorzaty Kalicińskiej przede wszystkim tym, którzy pragną lektury ciekawej, spokojnej i mądrej.
A za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda.
środa, 18 października 2017
Czytaj,czytaj,czytaj: #100 "Ty, to głupia jesteś!" Krystyna Śmigielska
Stali czytelnicy i bywalcy mojego bloga wiedzą, że polecam nie tylko nowości książkowe, ale również te wydane przed laty.
Taką książką jest, wydana przed dziesięciu laty, jedna z pierwszych napisanych dla starszych czytelników, powieść Krystyny Śmigielskiej "Ty, to głupia jesteś!".
Niespełna 30-letnia, samotna Irmina marzy o prawdziwej miłości, stabilności uczuciowej i założeniu rodziny. W znalezieniu tego jednego, jedynego, wymarzonego, pomaga jej niestrudzenie Magda, koleżanka-przyjaciółka z pracy. Po posusze nadchodzą dni, gdzie roi się od kandydatów do ręki bohaterki powieści.
Zdradzę ci tajemnicę! Idealnych mężczyzn nie ma. Pamiętaj, wybieraj tylko takich, których wady możesz znieść bez mrugnięcia okiem.
/str. 143/
Zwariowana, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i komicznych zbiegów okoliczności, lekka komedia obyczajowa.
Napisana tym charakterystycznym dla Autorki językiem, gdzie nawet w banalnym dialogu, każde zdanie, każde słowo jest przemyślane.
Na próżno szukać tu powtórzeń, błędów stylistycznych. A mimo to, język jest prosty, adekwatny do środowiska bohaterów.
Powieść naszpikowana jest prześmiewczymi, "dobrymi radami" jak znaleźć odpowiedniego partnera.
Kobietom tylko jedno w głowie! Usidlić chłopa! Nieważne, jaki to chłop, byleby można mówić: "Jestem mężatką" - podsumował moją chęć poznania przyszłości.
Nie ze mną te numery! Ripostowałam z wielką przyjemnością.
- Tak, masz rację! Mężczyznom nie to w głowie,. Im o ślub nie chodzi. Im chodzi tylko o seks! Codzienne życie, wychowywanie dzieci, to nie dla nich! Ich interesuje tylko współżycie!
/str. 121/
Polecam tę książkę na każdą porę roku, na każdą porę dnia, na smutki i rozterki dnia codziennego.
Taką książką jest, wydana przed dziesięciu laty, jedna z pierwszych napisanych dla starszych czytelników, powieść Krystyny Śmigielskiej "Ty, to głupia jesteś!".
Niespełna 30-letnia, samotna Irmina marzy o prawdziwej miłości, stabilności uczuciowej i założeniu rodziny. W znalezieniu tego jednego, jedynego, wymarzonego, pomaga jej niestrudzenie Magda, koleżanka-przyjaciółka z pracy. Po posusze nadchodzą dni, gdzie roi się od kandydatów do ręki bohaterki powieści.
Zdradzę ci tajemnicę! Idealnych mężczyzn nie ma. Pamiętaj, wybieraj tylko takich, których wady możesz znieść bez mrugnięcia okiem.
/str. 143/
Zwariowana, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i komicznych zbiegów okoliczności, lekka komedia obyczajowa.
Napisana tym charakterystycznym dla Autorki językiem, gdzie nawet w banalnym dialogu, każde zdanie, każde słowo jest przemyślane.
Na próżno szukać tu powtórzeń, błędów stylistycznych. A mimo to, język jest prosty, adekwatny do środowiska bohaterów.
Powieść naszpikowana jest prześmiewczymi, "dobrymi radami" jak znaleźć odpowiedniego partnera.
Kobietom tylko jedno w głowie! Usidlić chłopa! Nieważne, jaki to chłop, byleby można mówić: "Jestem mężatką" - podsumował moją chęć poznania przyszłości.
Nie ze mną te numery! Ripostowałam z wielką przyjemnością.
- Tak, masz rację! Mężczyznom nie to w głowie,. Im o ślub nie chodzi. Im chodzi tylko o seks! Codzienne życie, wychowywanie dzieci, to nie dla nich! Ich interesuje tylko współżycie!
/str. 121/
Polecam tę książkę na każdą porę roku, na każdą porę dnia, na smutki i rozterki dnia codziennego.
wtorek, 17 października 2017
Po prostu: zdjęcia czyli pamiątka chwil ulotnych (cz. 1)
Fotografowanie na pewno jest sztuką. A, że sztuka, to kultura...
Uwielbiam robić zdjęcia. Nie fotografować. Bo fotografować nie umiem, nie mam odpowiedniego sprzętu. Może kiedyś...
Przedstawiam Wam kilka zdjęć z dzisiejszej "wycieczki" do Helu. Zahaczyłam też o port w Jastarni. Nie widziałam go kilkanaście lat. Ależ się zmienił!
Uwielbiam robić zdjęcia. Nie fotografować. Bo fotografować nie umiem, nie mam odpowiedniego sprzętu. Może kiedyś...
Przedstawiam Wam kilka zdjęć z dzisiejszej "wycieczki" do Helu. Zahaczyłam też o port w Jastarni. Nie widziałam go kilkanaście lat. Ależ się zmienił!
wtorek, 12 września 2017
Języki obce z Colorful Media - English Matters 66/2017; Deutsch Aktuell 84/2017
O Wydawnictwie Colorful Media możecie przeczytać w tym miejscu.
Dzisiaj przedstawiam wrześniowo-październikowe wydania magazynów.
English Matters 66/2017:
A w nim:
środa, 6 września 2017
Teatr TV i "Węzeł"
Wczoraj, 5 września, TVP Kultura wyemitowała spektakl z 1987 roku zatytułowany Węzeł.
Sztukę Feliksa Falka reżyserował Kazimierz Kutz.
Alina i Zygmunt oczekują wizyty ich dawnego, z lat młodzieńczych, przyjaciela. Olek, dawna miłość Aliny, po latach przyjeżdża do Polski, aby rozwiązać osobistą zagadkę.
Mistrzowsko zagrane skrywane uczucia, które po kolei są odkrywane. Ewa Dałkowska, Jerzy Bińczycki i Jan Nowicki to znakomite trio, które rozlicza żale i anse z przeszłości.
Jeśli będziecie mieli okazję obejrzeć tę sztukę, zróbcie to koniecznie. Naprawdę warto.
A tu jest zwiastun spektaklu:
http://teatrtelewizji.vod.tvp.pl/33855259/wezel-zwiastun
Sztukę Feliksa Falka reżyserował Kazimierz Kutz.
Alina i Zygmunt oczekują wizyty ich dawnego, z lat młodzieńczych, przyjaciela. Olek, dawna miłość Aliny, po latach przyjeżdża do Polski, aby rozwiązać osobistą zagadkę.
Mistrzowsko zagrane skrywane uczucia, które po kolei są odkrywane. Ewa Dałkowska, Jerzy Bińczycki i Jan Nowicki to znakomite trio, które rozlicza żale i anse z przeszłości.
Jeśli będziecie mieli okazję obejrzeć tę sztukę, zróbcie to koniecznie. Naprawdę warto.
A tu jest zwiastun spektaklu:
http://teatrtelewizji.vod.tvp.pl/33855259/wezel-zwiastun
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Czytaj, czytaj, czytaj: #99 "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher - recenzja przedpremierowa
Premiera najnowszej powieści Augusty Docher Najlepszy powód, by żyć zaplanowana jest na 27 września.
Najlepszy powód, by żyć to powieść z gatunku New Adult.
Szesnastoletnia Dominika ulega wypadkowi. Przez pomyłkę. Jej ciało jest w pięćdziesięciu procentach poparzone. Rozpoczyna się walka o życie. Jej walka, walka lekarzy i jej najbliższych.
Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań. Przypomina mi się film "Skazani na Shawshank" i jeden z bohaterów, który popełnia samobójstwo kilka dni po opuszczeniu więzienia. Teraz go rozumiem. Nie potrafił żyć poza murami, a ja chyba też nie potrafię wrócić do "tam i kiedyś". Nic mnie nie kusi.
/str. 74/
Powieść podzielona jest rozdziałami na Przedtem i Teraz. Dwoje narratorów pozwala na dogłębniejsze przyjrzenie się bohaterom, ich odczuciom, przeżyciom i przemyśleniom.
Autorka niezwykle sumiennie przygotowała się do podjęcia tak trudnego problemu poruszanego w powieści. Poczynając od nazewnictwa medycznego, poprzez odczucia fizyczne, opcje leczenia, możliwe powikłania, rehabilitację, a skończywszy na aspekcie psychologicznym - uczuciach, jakie towarzyszyły podczas i po wypadku oraz wszelkich stanach emocjonalnych.
To nie jest zwykła powieść o miłości, chociaż jej siła odgrywa tutaj ogromną rolę. Tym bardziej, że miłość u Augusty Docher ma różne oblicza. To opowieść przede wszystkim o próbie pogodzenia się z nowymi okolicznościami, w jakich przyszło żyć bohaterce, to opowieść o akceptacji, o wybaczaniu i o zaufaniu.
Najlepszy powód, by żyć napisana jest prostym językiem. Czasem ironicznym, czasem nostalgicznym a czasem również i brutalnym. Próżno by szukać tutaj wymyślnych czy finezyjnych opisów sytuacyjnych. Akcja toczy się stałym, szybkim tempem. Nie ma czasu na zniechęcenie czy nudę.
Polecam tę powieść nie tylko starszej młodzieży, ale również wszystkim dorosłym.
A za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.
Przydatne linki:
http://www.empik.com/najlepszy-powod-by-zyc-docher-augusta,p1147394450,ksiazka-p
Najlepszy powód, by żyć to powieść z gatunku New Adult.
Szesnastoletnia Dominika ulega wypadkowi. Przez pomyłkę. Jej ciało jest w pięćdziesięciu procentach poparzone. Rozpoczyna się walka o życie. Jej walka, walka lekarzy i jej najbliższych.
Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań. Przypomina mi się film "Skazani na Shawshank" i jeden z bohaterów, który popełnia samobójstwo kilka dni po opuszczeniu więzienia. Teraz go rozumiem. Nie potrafił żyć poza murami, a ja chyba też nie potrafię wrócić do "tam i kiedyś". Nic mnie nie kusi.
/str. 74/
Powieść podzielona jest rozdziałami na Przedtem i Teraz. Dwoje narratorów pozwala na dogłębniejsze przyjrzenie się bohaterom, ich odczuciom, przeżyciom i przemyśleniom.
Autorka niezwykle sumiennie przygotowała się do podjęcia tak trudnego problemu poruszanego w powieści. Poczynając od nazewnictwa medycznego, poprzez odczucia fizyczne, opcje leczenia, możliwe powikłania, rehabilitację, a skończywszy na aspekcie psychologicznym - uczuciach, jakie towarzyszyły podczas i po wypadku oraz wszelkich stanach emocjonalnych.
To nie jest zwykła powieść o miłości, chociaż jej siła odgrywa tutaj ogromną rolę. Tym bardziej, że miłość u Augusty Docher ma różne oblicza. To opowieść przede wszystkim o próbie pogodzenia się z nowymi okolicznościami, w jakich przyszło żyć bohaterce, to opowieść o akceptacji, o wybaczaniu i o zaufaniu.
Najlepszy powód, by żyć napisana jest prostym językiem. Czasem ironicznym, czasem nostalgicznym a czasem również i brutalnym. Próżno by szukać tutaj wymyślnych czy finezyjnych opisów sytuacyjnych. Akcja toczy się stałym, szybkim tempem. Nie ma czasu na zniechęcenie czy nudę.
Polecam tę powieść nie tylko starszej młodzieży, ale również wszystkim dorosłym.
A za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.
Przydatne linki:
http://www.empik.com/najlepszy-powod-by-zyc-docher-augusta,p1147394450,ksiazka-p
sobota, 26 sierpnia 2017
Czytaj, czytaj, czytaj: #98 "Niewyznane grzechy siostry Juany" Kyra Galvan
Niewyznane grzechy siostry Juany to debiut meksykańskiej poetki Kyry Galvan.
Duma narodowa i ogromny autorytet w Meksyku: siostra Juana inés de la Cruz, zakonnica profeska i klauzurowa z Klasztoru Świętej Pauli Zakonu Świętego Hieronima. Poetka, pisarka, malarka, kompozytorka. Jak na XVII wiek, kobieta niezwykle wykształcona. Studiowała bowiem gramatykę, retorykę, medycynę i anatomię.
Jej siostrzenica Isabel María de San José w swoich dziennikach spisywała losy ciotki, słuchając jej opowieści, siedząc nocami w klasztornej celi.
Na manuskrypty natrafia, jak się potem okaże, nie całkiem przypadkowo, Laura Ulloa, która w Generalnym Archiwum Indii Zachodnich w Sewilli przygotowuje materiały do pracy doktorskiej.
Prowadzona dwutorowo opowieść oprowadza nas po siedemnastowiecznym mieście Meksyku, odzierając go ze wszelkich złudzeń.
Jest tu bogactwo i bieda, szara rzeczywistość i bajkowy dobrobyt, miłość i nienawiść, zawiść i zazdrość.
Miłość robi uniki. Omija nas raz i drugi. Chowa się pod rozmaitymi maskami, a im więcej jej szukamy, tym więcej podbija swą wartość. Gdy jesteśmy młodzi, płacimy wielką cenę, albowiem wierzymy, że miłość uczyni nas szczęśliwymi. Ale w wieku dojrzałym, kiedy przeżyliśmy już wystarczająco dużo, by patrzeć na wszystko spokojniej i bez emocji, odkrywamy, że miłość jest tak inna, iż przeliczać ją trzeba na chwile, minuty i potrzeba łutu szczęścia, by można nią było wypełnić godziny, wszystko inne nie jest miłością.
Wciągnęła mnie ta opowieść niezwykle. Jest i romantyzm i erotyzm, ale i jest wątek kryminalny. To powieść i historyczna i współczesna, obyczajowa. Jest tu mnóstwo zagadek, niedopowiedzeń i tajemnic.
Ta książka jest niezwykła. Gorąco ją polecam.
Duma narodowa i ogromny autorytet w Meksyku: siostra Juana inés de la Cruz, zakonnica profeska i klauzurowa z Klasztoru Świętej Pauli Zakonu Świętego Hieronima. Poetka, pisarka, malarka, kompozytorka. Jak na XVII wiek, kobieta niezwykle wykształcona. Studiowała bowiem gramatykę, retorykę, medycynę i anatomię.
Jej siostrzenica Isabel María de San José w swoich dziennikach spisywała losy ciotki, słuchając jej opowieści, siedząc nocami w klasztornej celi.
Na manuskrypty natrafia, jak się potem okaże, nie całkiem przypadkowo, Laura Ulloa, która w Generalnym Archiwum Indii Zachodnich w Sewilli przygotowuje materiały do pracy doktorskiej.
Prowadzona dwutorowo opowieść oprowadza nas po siedemnastowiecznym mieście Meksyku, odzierając go ze wszelkich złudzeń.
Jest tu bogactwo i bieda, szara rzeczywistość i bajkowy dobrobyt, miłość i nienawiść, zawiść i zazdrość.
Miłość robi uniki. Omija nas raz i drugi. Chowa się pod rozmaitymi maskami, a im więcej jej szukamy, tym więcej podbija swą wartość. Gdy jesteśmy młodzi, płacimy wielką cenę, albowiem wierzymy, że miłość uczyni nas szczęśliwymi. Ale w wieku dojrzałym, kiedy przeżyliśmy już wystarczająco dużo, by patrzeć na wszystko spokojniej i bez emocji, odkrywamy, że miłość jest tak inna, iż przeliczać ją trzeba na chwile, minuty i potrzeba łutu szczęścia, by można nią było wypełnić godziny, wszystko inne nie jest miłością.
Wciągnęła mnie ta opowieść niezwykle. Jest i romantyzm i erotyzm, ale i jest wątek kryminalny. To powieść i historyczna i współczesna, obyczajowa. Jest tu mnóstwo zagadek, niedopowiedzeń i tajemnic.
Ta książka jest niezwykła. Gorąco ją polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














