Ogromne zaległości muzyczne mam. Wiem, wiem... I moich Czytelników bardzo przepraszam. Nadrobię wkrótce. A mojemu zaniedbaniu winna jest genialna książka Stephanie Lehmann Butik na Astor Place.
Pierwsza książka Autorki przetłumaczona na język polski. Nie wiem, czy są jeszcze inne dostępne Jej powieści (np Vintage Love, Thoughts while having sex, You could do better, The art of the undressing, Are you in the mood?).
Wiem jedno na pewno: chcę przeczytać wszystkie.
Butik na Astor Place to bardzo kobieca, ciepła opowieść o dwóch młodych kobietach żyjących, które dzieli sto lat, a łączy Nowy York. Chociaż miejsce jest tu tylko pretekstem. Bowiem Amandę i Olive łączy siła charakteru, odpowiedzialność, dążenie do samodzielności i do szczęścia.
Piękne i wyraziste opisy starego i współczesnego NY, jak również porówniania co było, co jest, gdzie i jak wyglądało a jak wygląda dzisiaj sprawiły, że jeszcze wciąż wracam do tego dziwnego, tajemniczego miasta.
Całość dopełnia podążanie za modą tą sprzed lat, vintage.
Polecam, polecam, polecam. :-)
piątek, 5 czerwca 2015
sobota, 23 maja 2015
Czytaj, czytaj, czytaj: #25 "Pośród żółtych płatków róż" Gabriela Gargaś
Gabriela Gargaś - piękna ekonomistka, niepoprawna optymistka i marzycielka. Indywidualistka chadzająca własnymi ścieżkami.
Z twórczością Gabrieli Gargaś spotkałam się po raz pierwszy przy tej książce.
Pośród żółtych płatków róż, bo o tej książce dzisiaj napiszę słów kilka, jest dla mnie typowym przykładem powieści, którą należy przeczytać do końca.
Proszę się nie śmiać.
Kilka osób, różne życiowe drogi, rozmaite wybory, nie zawsze jasne motywacje. Zuza, Joanna, Michał, Robert, Milena, Wojtek, ciocia Zosia i jej ukochany Zygmunt to prawdziwi, pełnowymiarowi ludzie. Bohaterowie Gabrieli Gargaś żyją w świecie, który nie jest czarno-biały, i oni też nie są czarno-biali – podejmują trudne, nieraz kontrowersyjne decyzje, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, szukają siebie – i nie zawsze znajdują./.../
Po pierwszych kilkunastu, czy kilkudziesięciu stronach zastanawiałam się, czy czytać dalej. Zauważyłam błędy stylistyczne (a może to było zamierzone?), powtórzenia, słowem - miałam wrażenie, że Autorce zależało na szybkim napisaniu i wydaniu powieści.
Nie zrezygnowałam jednak z dalszego czytania. Styl zaczął się "wygładzać". Ujęła mnie (tak trudna dla mnie) wielowątkowość.
Charaktery osób przedstawionych w powieści są prawdziwe. Nie są ani białe, ani czarne. Są, powiedziałabym, żywe.
Książka niesie przesłanie. Nie oceniaj innych, bo nie wiesz, co skłoniło ich do tego, aby postąpić tak, jak postąpili.
Pośród żółtych płatków róż jest jedną z tych książek, które po przeczytaniu ostatniej strony nie pozwalają nam na sięgnięcie po następną. Zmuszają nas do chwili zadumy, do przemyśleń.
Z twórczością Gabrieli Gargaś spotkałam się po raz pierwszy przy tej książce.
Pośród żółtych płatków róż, bo o tej książce dzisiaj napiszę słów kilka, jest dla mnie typowym przykładem powieści, którą należy przeczytać do końca.
Proszę się nie śmiać.
Kilka osób, różne życiowe drogi, rozmaite wybory, nie zawsze jasne motywacje. Zuza, Joanna, Michał, Robert, Milena, Wojtek, ciocia Zosia i jej ukochany Zygmunt to prawdziwi, pełnowymiarowi ludzie. Bohaterowie Gabrieli Gargaś żyją w świecie, który nie jest czarno-biały, i oni też nie są czarno-biali – podejmują trudne, nieraz kontrowersyjne decyzje, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, szukają siebie – i nie zawsze znajdują./.../
Po pierwszych kilkunastu, czy kilkudziesięciu stronach zastanawiałam się, czy czytać dalej. Zauważyłam błędy stylistyczne (a może to było zamierzone?), powtórzenia, słowem - miałam wrażenie, że Autorce zależało na szybkim napisaniu i wydaniu powieści.
Nie zrezygnowałam jednak z dalszego czytania. Styl zaczął się "wygładzać". Ujęła mnie (tak trudna dla mnie) wielowątkowość.
Charaktery osób przedstawionych w powieści są prawdziwe. Nie są ani białe, ani czarne. Są, powiedziałabym, żywe.
Książka niesie przesłanie. Nie oceniaj innych, bo nie wiesz, co skłoniło ich do tego, aby postąpić tak, jak postąpili.
Pośród żółtych płatków róż jest jedną z tych książek, które po przeczytaniu ostatniej strony nie pozwalają nam na sięgnięcie po następną. Zmuszają nas do chwili zadumy, do przemyśleń.
piątek, 22 maja 2015
Eurowizji Konkurs Piosenki przed finałem...
Jesteśmy po półfinałach Konkursu Piosenki Eurowizji 2015.
W tym roku Konkurs odbywa się w Wiedniu. We wtorek i w czwartek odbyły się dwa półfinały.
Wtorkowy półfinał rozpoczął zespół Mołdawii. Było policyjnie, muzyka przypominała mi "Friends of Mr. Cairo".
Armenia zaprezentowała drzewo przemijania. Cokolwiek to znaczy.
Belgia bardzo była rytmiczna: rap-ap-ap...
Holandię reprezentowała solistka Why...ajajajajaj...
Z Finlandii przyjechał 4-osobowy zespół (wszyscy cierpiący na zespół Downa), pokazali bardzo mocny rock.
Grecja zaśpiewała balladę, muzykę a'la Conchita.
Duet z Estonii zaprezentował road-music.
Macedonię reprezentował młody chłopak na tle kolumn. Wszystko byłoby piękne, gdyby tak nie fałszował.
Serbia obfitowała we flagi, a wśród tych flag - całkiem sporych gabarytów Bojana.
Z Węgier przyjechała dziewczyna w czerwonej sukience. Zaśpiewała balladę.
Białoruś to duet: ona skrzypaczka i on wokalista.
Rosję reprezentowała wokalistka Polina Gagarina.
Dania pokazała zespół z muzyką lat 60-tych, bardzo muzykalną piosenką.
Z Albanii przyjechała solistka z tureckimi rytmami. Do tego chyba trema ją zjadła, bo okropnie fałszowała.
Rumunię reprezentował zespół muzyczny, który jako jedyny śpiewał część utworu w ojczystym języku.
Gruzja zaprezentowała "wojowniczkę", solistkę wśród mgły i piorunów.
Oczywiście miałam swoich faworytów: to reprezentanci Belgii i Holandii.
Szczęśliwa dziesiątka, która znalazła się w finale:
ALBANIA, ARMENIA, ROSJA, RUMUNIA, WĘGRY, GRECJA, ESTONIA, GRUZJA SERBIA I BELGIA.
A we czwartek - w szranki o finał stanęli reprezentanci 17 krajów.
Litwa zaprezentowała duet disco.
Irlandię reprezentowała 16-letnia jęcząca piosenkarka, grająca również na pianinie.
San Marino wystawił duet 16- i 17-latków, śpiewali w stylu Al Bano i Romina Power.
Czarnogóra zaprezentowała 48-latka z południowo-wschodnimi rytmami.
Z Malty przyjechała wrzeszcząca 23-letnia panienka cała w koronkach.
Norwegia zaprezentowała piękną balladę śpiewaną przez duet.
Z Bułgarii przyjechała solistka z bardzo demoniczną piosenką.
Czechy reprezentował duet: Marta i Vaclav w naprawdę pięknym utworze.
Z Izraela przyjechał 16-latek z disco.
Z Łotwy natomiast przyjechała piosenkarka z fryzurą "faraonową" i muzyką modern, co nie bardzo jedno do drugiego pasowało.
Azerbejdżan pokazał krajobraz księżycowy i bardzo sympatyczną balladę "Godzina wilka".
Z Islandii przyjechała bardziej baletnica niż solistka.
Szwecja przedstawiła bardzo oryginalną wizję z ludzikiem, ale wydawało mi się, że plagiat goni plagiat.
U Szwajcarów bardziej zwracało się uwagę na panienkę w desou niż na muzykę.
Cypr zaprezentował balladę z bardzo ciekawą biało-czarną choreografią.
Ze Słowenii przyjechał duet - pani o głosie skrzeczącej żaby, pan - również udzielał się przy fortepianie.
A Polska - Monika w fioletach, delikatna, romantyczna z mocnym, świetnie brzmiącym głosem.
Moi faworyci z tego półfinału: Norwegia i Czechy oraz, nie tylko z powodów patriotycznych, Polska.
A oto szczęśliwa druga, finałowa dziesiątka:
LITWA, POLSKA, SŁOWENIA, SZWECJA, NORWEGIA, CZARNOGÓRA, CYPR, AZERBEJDŻAN, ŁOTWA I IZRAEL.
Jutro finał. Po raz pierwszy od wielu lat nasza reprezentantka jest w finale. Brawo Pani Moniko, trzymam bardzo mocno kciuki...
W tym roku Konkurs odbywa się w Wiedniu. We wtorek i w czwartek odbyły się dwa półfinały.
Wtorkowy półfinał rozpoczął zespół Mołdawii. Było policyjnie, muzyka przypominała mi "Friends of Mr. Cairo".
Armenia zaprezentowała drzewo przemijania. Cokolwiek to znaczy.
Belgia bardzo była rytmiczna: rap-ap-ap...
Holandię reprezentowała solistka Why...ajajajajaj...
Z Finlandii przyjechał 4-osobowy zespół (wszyscy cierpiący na zespół Downa), pokazali bardzo mocny rock.
Grecja zaśpiewała balladę, muzykę a'la Conchita.
Duet z Estonii zaprezentował road-music.
Macedonię reprezentował młody chłopak na tle kolumn. Wszystko byłoby piękne, gdyby tak nie fałszował.
Serbia obfitowała we flagi, a wśród tych flag - całkiem sporych gabarytów Bojana.
Z Węgier przyjechała dziewczyna w czerwonej sukience. Zaśpiewała balladę.
Białoruś to duet: ona skrzypaczka i on wokalista.
Rosję reprezentowała wokalistka Polina Gagarina.
Dania pokazała zespół z muzyką lat 60-tych, bardzo muzykalną piosenką.
Z Albanii przyjechała solistka z tureckimi rytmami. Do tego chyba trema ją zjadła, bo okropnie fałszowała.
Rumunię reprezentował zespół muzyczny, który jako jedyny śpiewał część utworu w ojczystym języku.
Gruzja zaprezentowała "wojowniczkę", solistkę wśród mgły i piorunów.
Oczywiście miałam swoich faworytów: to reprezentanci Belgii i Holandii.
Szczęśliwa dziesiątka, która znalazła się w finale:
ALBANIA, ARMENIA, ROSJA, RUMUNIA, WĘGRY, GRECJA, ESTONIA, GRUZJA SERBIA I BELGIA.
A we czwartek - w szranki o finał stanęli reprezentanci 17 krajów.
Litwa zaprezentowała duet disco.
Irlandię reprezentowała 16-letnia jęcząca piosenkarka, grająca również na pianinie.
San Marino wystawił duet 16- i 17-latków, śpiewali w stylu Al Bano i Romina Power.
Czarnogóra zaprezentowała 48-latka z południowo-wschodnimi rytmami.
Z Malty przyjechała wrzeszcząca 23-letnia panienka cała w koronkach.
Norwegia zaprezentowała piękną balladę śpiewaną przez duet.
Z Bułgarii przyjechała solistka z bardzo demoniczną piosenką.
Czechy reprezentował duet: Marta i Vaclav w naprawdę pięknym utworze.
Z Izraela przyjechał 16-latek z disco.
Z Łotwy natomiast przyjechała piosenkarka z fryzurą "faraonową" i muzyką modern, co nie bardzo jedno do drugiego pasowało.
Azerbejdżan pokazał krajobraz księżycowy i bardzo sympatyczną balladę "Godzina wilka".
Z Islandii przyjechała bardziej baletnica niż solistka.
Szwecja przedstawiła bardzo oryginalną wizję z ludzikiem, ale wydawało mi się, że plagiat goni plagiat.
U Szwajcarów bardziej zwracało się uwagę na panienkę w desou niż na muzykę.
Cypr zaprezentował balladę z bardzo ciekawą biało-czarną choreografią.
Ze Słowenii przyjechał duet - pani o głosie skrzeczącej żaby, pan - również udzielał się przy fortepianie.
A Polska - Monika w fioletach, delikatna, romantyczna z mocnym, świetnie brzmiącym głosem.
Moi faworyci z tego półfinału: Norwegia i Czechy oraz, nie tylko z powodów patriotycznych, Polska.
A oto szczęśliwa druga, finałowa dziesiątka:
LITWA, POLSKA, SŁOWENIA, SZWECJA, NORWEGIA, CZARNOGÓRA, CYPR, AZERBEJDŻAN, ŁOTWA I IZRAEL.
Jutro finał. Po raz pierwszy od wielu lat nasza reprezentantka jest w finale. Brawo Pani Moniko, trzymam bardzo mocno kciuki...
wtorek, 19 maja 2015
Teatr Telwizji... czyli... kto nie oglądał, niech żałuje...
Tak. To prawda. Kto nie oglądał, niech żałuje.
Wczoraj TV pokazała Zaręczyny, sztukę Wojciecha Tomczyka, napisaną specjalnie dla Teatru Telewizji.
Akcja rozgrywa się współcześnie, w i w okolicach Warszawy. Maria i Kajetan przygotowują się do swojej ważnej uroczystości rodzinnej. O tyle ważnej, że to właśnie na zaręczynach poznają się rodzice obojga.
Wszyscy uczestnicy uroczystości przygotowują się do niej niezwykle starannie biorąc pod uwagę fakt, że na spotkaniu będzie miało okazję przy jednym stole zasiąść towarzystwo o konserwatywnych poglądach jak i osoby mające dosyć liberalny sposób bycia.
Jest komicznie, jest wspomnieniowo, jest historycznie i jest rozbrajająco.
Sztukę wyreżyserował Wojciech Nowak, a udział wzięli: Marta Ścisłowicz, Stefan Pawłowski, Danuta Stenka, Katarzyna Gniewkowska, Sonia Bohosiewicz, Jan Frycz oraz Zbigniew Zamachowski.
Akcja rozgrywa się współcześnie, w i w okolicach Warszawy. Maria i Kajetan przygotowują się do swojej ważnej uroczystości rodzinnej. O tyle ważnej, że to właśnie na zaręczynach poznają się rodzice obojga.
Wszyscy uczestnicy uroczystości przygotowują się do niej niezwykle starannie biorąc pod uwagę fakt, że na spotkaniu będzie miało okazję przy jednym stole zasiąść towarzystwo o konserwatywnych poglądach jak i osoby mające dosyć liberalny sposób bycia.
Jest komicznie, jest wspomnieniowo, jest historycznie i jest rozbrajająco.
Sztukę wyreżyserował Wojciech Nowak, a udział wzięli: Marta Ścisłowicz, Stefan Pawłowski, Danuta Stenka, Katarzyna Gniewkowska, Sonia Bohosiewicz, Jan Frycz oraz Zbigniew Zamachowski.
poniedziałek, 18 maja 2015
Czytaj, czytaj, czytaj: #24 "Hotel New Hampshire" John Irving
Za cel postanowiłam sobie przeczytać wszystkie, wydane w Polsce, powieści John'a Irving"a. Trochę mi jeszcze zostało.
Przeczytałam do tej pory Świat według Garpa, Regulamin tłoczni win, Ostatnią noc w Twisted River.
A niedawno skończyłam czytać Hotel New Hampshire.
I znowu się nie zawiodłam.
I tak jak nie przepadam za "czarnym humorem", tę powieść czytało mi się bardzo, powiedziałabym, gładko.
Rodzina Berrych wręcz obsesyjne chce mieć w posiadaniu hotel. Dochodowy hotel. Tragedie, których jest tu naprawdę sporo, mieszają się z chwilami szczęścia. Choć częściej jest to śmiech przez łzy. Do tego spora dawka erotyzmu.
Jest jednak jeden minus: niewybredne słownictwo, na które ja jestem uczulona. Za dużo jego mam na ulicach, w sklepach...
Jeśli szukacie dobrej literatury, gdzie czytając ma się naprawdę mieszane uczucia, to Hotel New Hampshire zaprasza Was w swoje gościnne progi.
niedziela, 26 kwietnia 2015
Siedemnasty raz Chopin (cz. 2)
Konkurs rozpocznie się 1 października.
Nie miałam niestety okazji wysłuchać wszystkich muzyków, ale z tych kilkudziesięciu godzin udało mi się "wyłowić" moich faworytów. Niektórzy znaleźli się w szczęśliwej liczbie 84.
Najliczniejszą grupę stanowią w tym roku Polacy i reprezentanci Chin - po piętnaście osób. Japonię będzie reprezentować 12 pianistów, Koreę 9, Rosję 7, Stany Zjednoczone 5 i Kanadę, Wielką Brytanię i Włoch po 3.
Z Polski zakwalifikowali się:
Tymoteusz Bies,
Rafał Błaszczyk,
Łukasz Piotr Byrdy,
Katarzyna Gołofit,
Adam Mikołaj Goździewski,
Łukasz Krupiński,
Krzysztof Książek,
Łukasz Mikołajczyk,
Paweł Motyczyński,
Szymon Nehring,
Piotr Nowak,
Piotr Ryszard Pawlak,
Zuzanna Pietrzak,
Michał Szymanowski,
Andrzej Wierciński.
Konkurs, jak już pisałam, rozpocznie się 1 października, potrwa w czterech etapach do 20 października.
Znów czeka nas ogromna dawka emocji i, co tu ukrywać, genialnych wykonań pięknej i ponadczasowej muzyki Fryderyka Chopina.
Pierwszego dnia, inaugurację zaszczyci sama Martha Argerich.
piątek, 24 kwietnia 2015
Fryderyk spalił się ze wstydu...
adres obrazka
Dzisiaj opowiem o czymś, czego nie widziałam. No, nie do końca... Widziałam, ale tylko kawałek.
Wczoraj, po raz już dwudziesty pierwszy odbyła się gala rozdania Fryderyków.
FRYDERYKI to nagrody przyznawane przez polskie środowisko muzyczne – muzyków, autorów, kompozytorów, producentów muzycznych, dziennikarzy i branżę fonograficzną, zrzeszonych w Akademii Fonograficznej.
Tegoroczne rozdanie miało miejsce w Warszawie, w Teatrze Polskim. A galę prowadzili Tomson i Baron.
I już sam ten fakt spowodował, że przestałam oglądać to, jakby nie było, ciekawe dla tych, którzy interesują się muzyką, widowisko.
Kiepski żart, głupie uśmiechy, dogadywania, "podpuszczanie" publiczności, która była po prostu zniesmaczona. Prymitywne odzywki "konferansjerów" spowodowały, że o wynikach przeczytałam w internecie. A miało być tak sympatycznie...
Triumfowała Natalia Przybysz. Poza tym statuetki dostali m.in. Mela Koteluk i Artur Rojek. Reszty szczęśliwych zwycięzców - z przykrością muszę stwierdzić - nie znam. Zapewne zbyt mało słucham radia...
A tak na marginesie... Kiedyś gala, to była gala. Począwszy od wrażeń wizualnych, jak choćby to, że panie występowały w wieczorowych toaletach, panowie (ogoleni, na Boga!) w ciemnych ubraniach lub w smokingach, a skończywszy na mowie, kurtuazji, elokwencji i finezji prowadzenia konferansjerki.
Brakowało mi tego, oj brakowało...
wtorek, 14 kwietnia 2015
Siedemnasty raz Chopin (cz. 1)
Po raz siedemnasty organizowany jest w Warszawie Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.
160 pianistów rozpoczęło wczoraj walkę w Eliminacjach o awans do październikowego konkursu.
Polskę reprezentuje 21 pianistów (w kolejności alfabetycznej):
Tymoteusz Bies,
Rafał Błaszczyk,
Łukasz Piotr Byrdy,
Aleksandra Hortensja Dąbek,
Michał Dziewior,
Katarzyna Gołofit,
Adam Mikołaj Goździewski,
Julia Kociuban,
Mischa Kozłowski,
Łukasz Mikołajczyk,
Paweł Motyczyński,
Karolina Nadolska,
Szymon Nehring,
Grzegorz Niemczuk,
Piotr Nowak,
Piotr Ryszard Pawlak,
Zuzanna Pietrzak,
Adam Piórkowski,
Joanna Różewska-Kulasińska,
Michał Szymanowski,
Julia Maria Śliwa,
Marcin Wieczorek.
Do Warszawy przyjechało 26 muzyków z Chin, 25 z Japonii, 24 z Korei Południowej. Pozostali pianiści pochodzą ze Stanów Zjednoczonych - 11 osób, Rosji - również 11, Francji - 6, Wielkiej Brytanii - 5, Włoch - 4, Kanady - 4, Ukrainy - również 4, Czech - 2, Tajwanu - również 2 oraz z Austrii, Białorusi, Chorwacji, Grecji, Holandii, Indonezji, Łotwy, Mongolii, Niemiec, Rumunii, Singapuru, Szwajcarii, Szwecji, Uzbekistanu i Węgier.
Eliminacje rozpoczęły się wczoraj (13 kwietnia) i zakończą się 24 kwietnia. A odbywają się w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej w Warszawie.
Pianiści oeniani są przez międzynarodowe jury pod przewodnictwem Katarzyny Popowej-Zydroń. Jury występuje w składzie" Ludmil Angelov, Akiko Ebi, Adam Harasiewicz, Yves Henry, Andrzej Jasiński, Ivan Klansky, Anna Malikova, Alberto Nose, Piotr Paleczny, Ewa Pobłocka, Marta Sosińska, Wojciech Świtała oraz Dina Yoffe.
Osiemdziesięciu pianistów, którzy zakwalifikują się do XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina będziemy mieli okazję poznać najpóźniej 25 kwietnia.
Pięcioro pianistów weźmie udział poza Eliminacjami. Są to laureaci konkursów: Dinara Klinton z Ukrainy za zajęcie II miejsca w Konkursie im. I.J. Paderewskiego w Bydgoszczy w 2013 roku, Nazomi Nakagiri z Japonii za zajęcie II miejsca w Konkursie w Hamamatsu w 2012 roku oraz Andrzej Wierciński, Rafał Krupiński i Krzysztof Książek - tegoroczni zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.
160 pianistów rozpoczęło wczoraj walkę w Eliminacjach o awans do październikowego konkursu.
Polskę reprezentuje 21 pianistów (w kolejności alfabetycznej):
Tymoteusz Bies,
Rafał Błaszczyk,
Łukasz Piotr Byrdy,
Aleksandra Hortensja Dąbek,
Michał Dziewior,
Katarzyna Gołofit,
Adam Mikołaj Goździewski,
Julia Kociuban,
Mischa Kozłowski,
Łukasz Mikołajczyk,
Paweł Motyczyński,
Karolina Nadolska,
Szymon Nehring,
Grzegorz Niemczuk,
Piotr Nowak,
Piotr Ryszard Pawlak,
Zuzanna Pietrzak,
Adam Piórkowski,
Joanna Różewska-Kulasińska,
Michał Szymanowski,
Julia Maria Śliwa,
Marcin Wieczorek.
Do Warszawy przyjechało 26 muzyków z Chin, 25 z Japonii, 24 z Korei Południowej. Pozostali pianiści pochodzą ze Stanów Zjednoczonych - 11 osób, Rosji - również 11, Francji - 6, Wielkiej Brytanii - 5, Włoch - 4, Kanady - 4, Ukrainy - również 4, Czech - 2, Tajwanu - również 2 oraz z Austrii, Białorusi, Chorwacji, Grecji, Holandii, Indonezji, Łotwy, Mongolii, Niemiec, Rumunii, Singapuru, Szwajcarii, Szwecji, Uzbekistanu i Węgier.
Eliminacje rozpoczęły się wczoraj (13 kwietnia) i zakończą się 24 kwietnia. A odbywają się w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej w Warszawie.
Pianiści oeniani są przez międzynarodowe jury pod przewodnictwem Katarzyny Popowej-Zydroń. Jury występuje w składzie" Ludmil Angelov, Akiko Ebi, Adam Harasiewicz, Yves Henry, Andrzej Jasiński, Ivan Klansky, Anna Malikova, Alberto Nose, Piotr Paleczny, Ewa Pobłocka, Marta Sosińska, Wojciech Świtała oraz Dina Yoffe.
Osiemdziesięciu pianistów, którzy zakwalifikują się do XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina będziemy mieli okazję poznać najpóźniej 25 kwietnia.
Pięcioro pianistów weźmie udział poza Eliminacjami. Są to laureaci konkursów: Dinara Klinton z Ukrainy za zajęcie II miejsca w Konkursie im. I.J. Paderewskiego w Bydgoszczy w 2013 roku, Nazomi Nakagiri z Japonii za zajęcie II miejsca w Konkursie w Hamamatsu w 2012 roku oraz Andrzej Wierciński, Rafał Krupiński i Krzysztof Książek - tegoroczni zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.
środa, 8 kwietnia 2015
Co było grane... czyli... moja muzyka w latach 80. (c.d.)
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku nie miałam już tak wiele czasu na słuchanie muzyki. Gdzieś, w tle jak zwykle szumiało radio, ale fascynację muzyką zastąpiły inne obowiązki.
Australijski zespół AC/DC powstał w latach siedemdziesiątych, ale ogromną sławą cieszył się właśnie w latach osiemdziesiątych.
Zrobię jednak tu wyjątek i przypomnę Highway to Hell - płytę nagraną w 1979 roku...
To jeszcze z 1980 Back in Black:
Fly on the wall (1985):
Cher przeszłość ma bardzo burzliwą. Kilka małżeństw, kilkoro dzieci. W międzyczasie kariera aktorska i piosenkarska. Warto przypomnieć, że Cher była wziętą modelką.
Hell on Wheels (1980):
If I could turn back time (1989):
Chris de Burgh irlandzki kompozytor i piosenkarz. I mimo, że śpiewa od ponad trzydziestu lat to popularność zdobył dzięki przebojom High on emotion oraz Lady in red nagranym właśnie w latach osiemdziesiątych.
High on emotion (1984):
The Lady in red (1986):
Na koniec dzisiejszego odcinka proponuję przypomnieć sobie świetnego austriackiego muzyka i wokalistę.
Falco nagrał czternaście albumów i niezliczoną ilość singli. Jego karierę przerwał wypadek samochodowy, w którym był jedyną ofiarą śmiertelną.
Rock me Amadeus (1986):
Tę piosnkę "katowałam" bez przerwy... Jeanny (1986):
c.d.n....
Australijski zespół AC/DC powstał w latach siedemdziesiątych, ale ogromną sławą cieszył się właśnie w latach osiemdziesiątych.
Zrobię jednak tu wyjątek i przypomnę Highway to Hell - płytę nagraną w 1979 roku...
To jeszcze z 1980 Back in Black:
Fly on the wall (1985):
Cher przeszłość ma bardzo burzliwą. Kilka małżeństw, kilkoro dzieci. W międzyczasie kariera aktorska i piosenkarska. Warto przypomnieć, że Cher była wziętą modelką.
Hell on Wheels (1980):
If I could turn back time (1989):
Chris de Burgh irlandzki kompozytor i piosenkarz. I mimo, że śpiewa od ponad trzydziestu lat to popularność zdobył dzięki przebojom High on emotion oraz Lady in red nagranym właśnie w latach osiemdziesiątych.
High on emotion (1984):
The Lady in red (1986):
Na koniec dzisiejszego odcinka proponuję przypomnieć sobie świetnego austriackiego muzyka i wokalistę.
Falco nagrał czternaście albumów i niezliczoną ilość singli. Jego karierę przerwał wypadek samochodowy, w którym był jedyną ofiarą śmiertelną.
Rock me Amadeus (1986):
Tę piosnkę "katowałam" bez przerwy... Jeanny (1986):
c.d.n....
piątek, 3 kwietnia 2015
Wielkanocnie...
Moim wiernym Czytelnikom,
Przyjaciołom, Znajomym
oraz tym, którzy zaglądają tu przypadkowo
życzę
zdrowych, ciepłych i rodzinnych
Świąt Wielkiej Nocy
Przyjaciołom, Znajomym
oraz tym, którzy zaglądają tu przypadkowo
życzę
zdrowych, ciepłych i rodzinnych
Świąt Wielkiej Nocy
Subskrybuj:
Posty (Atom)











