poniedziałek, 26 stycznia 2015

Demis...




Świat obiegła wiadomość: Demis Roussos nie żyje.

Artemios Wenturis Roussos, bo tak naprawdę nazywał się ten charyzmatyczny piosenkarz, urodził się w Aleksandrii. Jego rodzice byli pochodzenia greckiego. 

Karierę solową zaczął w latach siedemdziesiątych, przedtem był członkiem zespołów The Idols, We Five i Aphrodite's Child, gdzie był basistą.

Nagrał około dwudziestu płyt. Ostatnią w 2009 roku zatytułował po prostu: Demis.

Uwielbiałam jego ciepły, miękki, mocny głos. Nikt jak on nie potrafił tak pięknie śpiewać o uczuciach.

Jego pierwszy nagrany utwór We shall dance:



Z ostatniego albumu zatytułowanego Demis - Take me sailing:



I jeszcze z tego samego albumu Song Without End:




3 komentarze:

  1. Smutne, ale jakie piękne to wspomnienie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Głos niesamowity... niepowtarzalny :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś był bardzo popularny. Najbardziej kojarzy mi się z moją młodością.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, ale nie obrażaj :-)