Śniadanie
na skale autorstwa Iwony Walczak, swoją premierę miało 16 maja
2017 roku.
Znam
doskonale twórczość Iwony Walczak. I jeśli musiałam tak długo
czekać na kolejną Jej powieść - niemal dwa lata, ostatnia „Dom
złudzeń. Zosia” została wydana w lipcu 2015 roku - to
wiedziałam, że będzie to coś zupełnie innego od tych, które
ukazały się do tej pory. I rzeczywiście, nie myliłam się.
Siedem osób, nie związanych ze sobą ani rodzinnie ani zawodowo. Z różnych zakątków, każda ze swoją historią, balastem przeżyć i z własną historią, nierzadko bolesną. W jednym czasie szukają miejsca odosobnienia, w którym, stojąc na zakręcie swojego życia, chcą odnaleźć swój spokój, najprostszą drogę do szczęścia.
Siedem wspaniale
narysowanych, ale nie przerysowanych, ludzkich charakterów. Z ich
ułomnościami, wątpliwościami jak również z ich zrozumieniem drugiego
człowieka.
Śniadanie na skale to powieść psychologiczna, w której każdy czytelnik znajdzie dla siebie mądrość życiową.
Jeżeli chcesz prawdy w życiu, naucz się odróżniać to, na co masz wpływ, od tego, co jest poza twoim zasięgiem.
/str. 313/
Autorka w tej wielowątkowej powieści oprowadza nas po Kotlinie Kłodzkiej i jej malowniczych okolicach. Nie ma tu sensacji, jakiej można by się spodziewać choćby po samym tytule. Bo owe śniadanie na skale ma zupełnie inny zamysł.
Iwona Walczak po raz kolejny zachwyca prostotą słowa, świetnymi dialogami, żywo prowadzoną akcją, dostarczając dużą dawkę emocji od złości na bohaterów poprzez czułość do zwykłej sympatii.
Trudno było mi się rozstać z bohaterami powieści, którą gorąco polecam.
A za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentuj, ale nie obrażaj :-)