niedziela, 12 marca 2017

Opera, opera! - La Traviata

Jak to zwykle bywa, całkiem przypadkiem natrafiłam wczoraj na kanał tv mezzo.  A tam - La Traviata mojego ulubionego Giuseppe Verdi.



Nie przepadam za unowocześnianiem - tu mam na myśli scenografię i kostiumy - spektakli zarówno teatralnych jak i muzycznych. Ale, co tam. To przecież Verdi! To jedna z moich ulubionych oper: La Traviata!

Tym razem z Glyndebourne zagrała London Philharmonic Orchestra pod batutą Marka Eldera.

Rolę kurtyzany Violetty Valery objęła przecudnym sopranem Venera Gimadieva,  jej kochanka Alfreda Germont przedstawił wspaniałym tenorem Michael Fabiano.

Ta opera z 1853 roku oparta jest na Damie kameliowej Alexandra Duma (syna). Akcja rozgrywa się gdzieś pod Paryżem w drugiej połowie XIX wieku.

La Traviata to trzecia opera po Rigoletto i Trubadur z cyklu Trilogia popolare.

Mnie zawsze ujmuje cudowna muzyka tak pięknie oddająca charaktery bohaterów tego dramatu. A szczególnie pierwszy akt jest dla mnie najpiękniejszy.

Warto zwrócić uwagę na niebanalne libretto, które to La Traviata zawdzięcza oczywiście Dumas'owi.

To w pierwszym akcie możemy usłyszeć Libiamo...


...Mniej znaną arię Follie! Follie! Delivio vono questo! Tu w wykonaniu Mirelli Freni...




... I na koniec jeszcze Maria Callas i Sempre libera...




Uczta dla duszy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentuj, ale nie obrażaj :-)