piątek, 4 grudnia 2015

Czytaj, czytaj, czytaj: #40 "Zwyczajny facet" Małgorzata Kalicińska

Po trylogii "rozlewiskowej" wiedziałam, że biorąc do ręki Zwyczajnego faceta nie zawiodę się. 

  Czasem kopnięcie losu przynosi nam wyzwolenie...
Pozbawiony pracy Wiesiek dowiaduje się od swego kumpla, że jest dobra praca, ale daleko poza domem. Przyjmuje ją z wątpliwościami i nadzieją, zresztą skorzystałby z każdej szansy, byle przerwać poniżający stan pałętania się po domu, bycia utrzymankiem własnej żony. Silne i prawdziwe męskie przyjaźnie pozwalają mu z humorem i dystansem przeżywać życiowe porażki i uwierzyć, że trzeba iść naprzód i poszukiwać sensu życia, nawet gdy wszystko jest przeciw i ma się ponad pięćdziesiąt lat.
Los bywa szczodry... W jesiennych barwach Mazur oraz w zimowym krajobrazie Finlandii Wiesiek odnajduje nieznane mu dotąd znaczenie miłości - dojrzałej i mądrej - i kobietę, której tak długo szukał.


Małgorzata Kalicińska zachwyciła mnie przede wszystkim stylem. Narratorem powieści jest Wiesiek, facet z krwi i kości. Nierzadko miałam wrażenie, że autorem jest mężczyzna. To przecież niemożliwe, aby kobieta pisała jak facet...

Wiesiek opowiada o swoich bardzo trudnych relacjach z żoną. Autorka w swojej powieści porusza bardzo wrażliwy temat przemocy psychicznej w domu. Przemocy ze strony kobiety. Aśka jest po prostu: awanturnicą. 

Kilkakrotnie miałam ochotę rzucić książkę w kąt. Ze złości na... Oczywiście nie zrobiłam tego. 

Książkę polecam wszystkim. I uprzedzam: tu trzeba mieć "stalowe nerwy", ale naprawdę warto. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentuj, ale nie obrażaj :-)