wtorek, 2 maja 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #90 "Tajemnica zamku" Krystyna Mirek




Tajemnica zamku to pierwszy z trzech tomów cyklu Saga rodu Cantendorf.






Tajemnica zamku wymagała krwi
/str. 327/

XIX-wieczna Anglia. Zamek Cantendorf owiany jest tajemnicą. Panujący tam hrabia Aleksander pod czarną rękawicą nosi ślady mrocznej przeszłości. Czterokrotnie owdowiały przystojny, młody i pełen uroku właściciel posiadłości pragnie mieć dziedzica. Jednak na drodze ku szczęściu stają kolejno czarne charaktery.

Lekka, pełna prześmiewczego humoru obyczajowo-kryminalno-romantyczna powieść jest wspaniale skonstruowaną satyrą na wszystkie tanie romansidła.

Kate była w tym względzie o wiele lepiej wyedukowana. Podejrzała co trzeba już jako jedenastolatka. Przesiadywanie w ukryciu za beczką z kapustą pod kuchennymi schodami też mocno wzbogaciło jej wiedzę o życiu, mężczyznach i małżeństwie.
Podsumowała sobie te opowieści i wyciągnęła wnioski. Według niej sprawa zamążpójścia była z góry przegrana. Doświadczenie innych mówiło wyraźnie, że związki z miłości umierają z powodu braku pieniędzy, a te z rozsądku zamieniają życie w uczuciową pustynię. Takie zaś, w których stabilizacja majątkowa łączy się ze szczerym uczuciem, są jak złoty smok. Podobno istnieje, ale nikt go nie widział.
/str. 116/

Świetnie napisana powieść oddająca ducha czasu, tamtejsze tradycje i obyczaje, ze spokojnie płynącą akcją (co nie oznacza, że nudno) jest zapowiedzią kolejnych niespodzianek.

Jeśli ktoś jest damą w głębi serca, zamek sam się dla niego znajdzie. Te słowa często powtarzała dawna lady Cantendorf i właśnie teraz przypomniały się gospodyni. Westchnęła. Gdyby nie ciążąca na tym miejscu tajemnica, można by powiedzieć, że hrabia znalazł wreszcie idealną kandydatkę na żonę.
/str. 345/

Z ogromną przyjemnością przeczytam dwa kolejne tomy sagi: Cenę szczęścia oraz Prawdziwą miłość.

Polecam tę naprawdę wciągającą, ciekawą opowieść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.




poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Operetka! - "Wesoła wdówka"

Nigdy nie przepadałam za operetką czyli "muzą podkasaną", jak mawiał Stefan Wiechecki-Wiech.

I nagle miałam okazję obejrzeć na Mezzo Wesołą wdówkę Franza Lehara.



Wystawiona przez Metropolitan Opera pod batutą Adrew Davis'a w przepięknej scenografii, operetka swoją scenografią i kostiumami oddała czas i atmosferę tamtych lat.

Wesoła wdówka, operetka w trzech aktach, swoją premierę miała w 1905 roku w Wiedniu.




Hanna Glawari, córka ubogiego dzierżawcy, osiem dni po ślubie zostaje wdową. Mąż  w spadku zostawia jej ogromny majątek. Jako młoda, piękna i zamożna, wolna kobieta, wyjeżdża do Paryża z zamiarem ponownego zamążpójścia. To oczywiście wywołuje niemałe emocje.
Ślub z Francuzem zapewne nadwerężyłby i tak już nie najlepszą sytuację finansową księstwa Pontevedro, dlatego lepiej, aby Hanna wyszła za mąż za rodaka.
W całą intrygę wciągnięte jest przedstawicielstwo dyplomatyczne księstwa w Paryżu. Tam odbywa się urodzinowe przyjęcie. Wdowa staje się oczywiście obiektem zainteresowania wszystkich panów. Ale tylko dwaj mają szanse: dawna miłość Hanny - hrabia Daniłowicz (kobieciarz i lekkoduch) oraz Camille de Rosillon.

Jak to w operetce bywa, historia jest zabawna, lekka, pełna humoru.

Przepiękne głosy: Renee Fleming w roli Hanny, Nathan Gunn jako Daniłowicz oraz Alek Shrader w roli Camille de Rosillon  sprawiły, że pokochałam operetkę!




Operetka została nagrana w Metropolitan Opera 17 stycznia 2015, program reżyserował Gary Halvorson.




sobota, 15 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017


Moim stałym Czytelnikom
oraz tym, którzy tu zaglądają przez przypadek,
z okazji Zmartwychwstania Pańskiego
życzę radosnych, zdrowych Świąt Wielkiej Nocy,
spędzonych w gronie Rodziny i Przyjaciół,
w atmosferze miłości, radości i pokoju.

Wesołego Alleluja!


piątek, 31 marca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #89 "Kobiety ciężkich obyczajów" Natasza Socha

Kobiety ciężkich obyczajów, trzecia i ostatnia część cyklu Matki czyli córki, swoją premierę miała 2 marca 2017 roku.




Kunegunda, Kwiryna, Konstancja, Kalina i Kira. Pięć pokoleń, pięć różnych kobiet i jakże skomplikowane relacje między nimi. Wszystkie je łączy jednak oprócz więzów krwi, mocna cecha charakteru: niezależność i pewność siebie.
To kobiety, które bawią się mężczyznami. Femme fatale czy modliszki?

Autorka przeplata przeszłość z teraźniejszością, łączy wątki z poprzednich dwóch części cyklu. Pisze o naprawdę nierzadko trudnych relacjach damsko-męskich z niebywałą lekkością i niewielką domieszką humoru.

Zabrakło mi jednak psychologicznego portretu bohaterek, pokazania ich skrywanych uczuć. W poprzednich częściach trylogii, Natasza Socha pięknie kreśliła owe portrety. Czyżby nastąpił nieznaczny, mam nadzieję, że chwilowy, spadek formy jednej z moich ulubionych polskich Pisarek?

Niemniej gorąco polecam tę książkę.

Za możliwość jej przeczytania dziękuję Wydawnictwu Pascal.




wtorek, 14 marca 2017

Języki obce z Colorful Media - English Matters 20/2017; 21/2017 - wydania specjalne


O Wydawnictwie Colorful Media pisałam w tym miejscu.

Dzisiaj przedstawiam dwa wydania specjalne:

English matters 20/2017 - wydanie specjalne o mówieniu w języku angielskim:


A w nim:

niedziela, 12 marca 2017

Opera, opera! - La Traviata

Jak to zwykle bywa, całkiem przypadkiem natrafiłam wczoraj na kanał tv mezzo.  A tam - La Traviata mojego ulubionego Giuseppe Verdi.



Nie przepadam za unowocześnianiem - tu mam na myśli scenografię i kostiumy - spektakli zarówno teatralnych jak i muzycznych. Ale, co tam. To przecież Verdi! To jedna z moich ulubionych oper: La Traviata!

Tym razem z Glyndebourne zagrała London Philharmonic Orchestra pod batutą Marka Eldera.

Rolę kurtyzany Violetty Valery objęła przecudnym sopranem Venera Gimadieva,  jej kochanka Alfreda Germont przedstawił wspaniałym tenorem Michael Fabiano.

Ta opera z 1853 roku oparta jest na Damie kameliowej Alexandra Duma (syna). Akcja rozgrywa się gdzieś pod Paryżem w drugiej połowie XIX wieku.

La Traviata to trzecia opera po Rigoletto i Trubadur z cyklu Trilogia popolare.

Mnie zawsze ujmuje cudowna muzyka tak pięknie oddająca charaktery bohaterów tego dramatu. A szczególnie pierwszy akt jest dla mnie najpiękniejszy.

Warto zwrócić uwagę na niebanalne libretto, które to La Traviata zawdzięcza oczywiście Dumas'owi.

To w pierwszym akcie możemy usłyszeć Libiamo...


...Mniej znaną arię Follie! Follie! Delivio vono questo! Tu w wykonaniu Mirelli Freni...




... I na koniec jeszcze Maria Callas i Sempre libera...




Uczta dla duszy.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #88 "Odważona. Dziewczyna minus 70 kg" Danuta Awolusi

Danuta Awolusi o swojej walce z nadwagą:



Danuta Awolusi - Ślązaczka mieszkająca w Warszawie. Pisarka i copywriterka. Kocha muzykę gospel. Blogerka.

Otyli, grubi, puszyści, "przy kości" mają wszędzie "pod górkę". Są mniej atrakcyjni, na pewno są głupsi, mniej inteligentni, mniej sprawni zarówno intelektualnie i fizycznie. Są po prostu gorsi. Nie ma dla nich miejsca w XXI wieku.

Odważona to książka o walce, samotnej walce ze sobą. Ze swoimi nawykami, przyzwyczajeniami. Autorka przede wszystkim pokazuje czytelnikom, że otyłość jest stanem umysłu.

W ciągu półtora roku Danuta Awolusi "zrzuciła" siedemdziesiąt kilogramów. Ogromna siła woli i konsekwencja, te cechy charakteryzują bohaterkę tego wspaniałego poradnika. Poradnika nie tylko dla osób walczących z nadwagą, ale również dla tych, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu.

Godna podziwu jest odwaga Autorki. Awolusi otwarcie mówi o swoim strachu, o chwilach zwątpienia, o ogromnej, wewnętrznej walce z samą sobą, w końcu o strachu i o wstydzie.

W książce znajdujemy wspaniałe, niezwyczajne niskokaloryczne przepisy na przeróżne potrawy, które Autorka stosowała podczas swojej diety. Są też świetne zdjęcia pokazujące przemianę tej uroczej, pięknej, młodej dziewczyny.

Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PASCAL.





piątek, 17 lutego 2017

Eurowizja 2017 - polskie preselekcje


Jak ten czas szybko leci! Niedawno trzymaliśmy kciuki za Michała na Eurowizji w maj, a tu już polskich preselekcji do kolejnego Konkursu nadszedł czas.



I tak już jutro, w sobotę, 18 lutego, odbędą się polskie preselekcje. O tym, kto poleci do Kijowa na kolejny już 62. Konkurs Piosenki Eurowizji  zdecydują telewidzowie i jury - mający po 50% udziału głosów.

Spośród 120 kandydatów zgłoszonych do preselekcji, jury wybrało dziesiątkę. I właśnie spośród tej dziesiątki szczęśliwców zostanie wyłoniony kandydat, który będzie nas reprezentować w maju w Kijowie.

I tak szanse na wyjazd mają soliści i ich piosenki:

Kasia Moś  - Flashlight



Martin Fitch - Fight for Us



Aneta Sablik - Ulalala



Camell - Faces




Agata Nizińska - Reason



Isabell Otrębus-Larsson - Voiceless



Małgorzata Lanberry Uściłowska - Only Human





 Paulla - Chcę tam z Tobą być





Olaf Bressa - You Look Good



Rafał Brzozowski - Sky Over Europe



Macie faworyta? Ja, po przesłuchaniu wszystkich dziesięciu piosenek wybrałam Reason Agaty Nizińskiej. Jakoś tak najbardziej eurowizyjnie mi brzmi. Dobry głos, dobry rytm, dobra muzyka. 


sobota, 4 lutego 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #87 "Małe zbrodnie małżeńskie" Eric-Emmanuel Schmitt

Małe zbrodnie małżeńskie są moim drugim spotkaniem z Autorem po Oskarze i pani Róży.




Eric-Emmanuel Schmitt - doktor filozofii, francuski powieściopisarz. Dramaturg. Twórca teatralny. Mieszka w Brukseli.

Małe zbrodnie małżeńskie powstały w 2003 roku.

/.../ każdy związek jest domem, do którego klucze znajdują się w rękach mieszkańców. Jeśli zamknie się ich od zewnątrz, dom stanie się więzieniem, a oni więźniami.

Sztuka dwóch aktorów. Mąż i żona.

Lisa i Gilles są małżeństwem z długoletnim stażem. W tym króciutkim utworze najważniejsza jest szermierka słowna. Mistrzowska. Miłość, nienawiść, zazdrość, to wszystko w pigułce. W pigułce, jaką jest ogromne uczucie łączące dwoje ludzi, uczucie, z którym nie bardzo mogą sobie dać radę.

A całość okraszona świetnym humorem.

Polecam ten komediodramat, wspaniałą lekturę wprawdzie na jeden wieczór, ale pozostawiającą po sobie chęć zastanowienia się nad instytucją małżeństwa.