sobota, 29 listopada 2014

Co było grane... czyli... moja muzyka w latach 70. (c.d.)

Wciąż jestem jeszcze w latach siedemdziesiątych... .

Bee Gees... o tej grupie, która wprawdzie powstała w latach pięćdziesiątych, potem została rozwiązana, reaktywowana po latach, muszę wspomnieć. To jeden z moich ulubionych zespołów muzycznych. Ach, trzej bracia... jakże różni... . Barry, Robin i Maurice... .

Grupa na nowo zawiązała się właśnie pod koniec lat siedemdziesiątych.
Śpiewali cudnie o miłości, zranionych sercach, bólu... bardzo romantycznie... .

How can you mend a broken heart?...


Saturday night fever...


How deep is your love...



Zmieniamy klimat...

Hard rock... i Black Sabath...
Grupa powstała bodajże w 1969 roku. Ale to właśnie w latach siedemdziesiątych zespół był najbardziej rozpoznawalną grupą grającą heavy metal.



To znów zmienimy klimat...

Dalida... a właściwie Yolanda Christina Gigliotti... jej kariera muzyczna w latach siedemdziesiątych osiągnęła apogeum. Nie była moją ulubioną piosenkarką, ale  warto przypomnieć...

Dalida w duecie z Alain Delon'em - Parole, parole...


Ray Charles ujmował mnie głosem... sami zresztą posłuchajcie...

Georgia on My Mind...


Garry Glitter... niechlubna przeszłość... . W latach siedemdziesiątych jednak miałam jego singiel (dla młodszego pokolenia: singiel to była mała płyta winylowa z nagranymi dwoma utworami - po jednym na każdej stronie)...

Remember me this way...


Na koniec dzisiejszego odcinka - Deep Purple.
Grupa, której pewnie nie muszę przedstawiać.
Jeden z moich ulubionych "kawałków"...

Smoke on the water...


c.d.n...

1 komentarz:

  1. Cieszę się, ze Bee Gees jest „grane” coraz częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, ale nie obrażaj :-)